Przedostatni weekend z PLFA1 zbliża kibiców do wielkiej kulminacji najbardziej wyrównanego futbolowego poziomu rozgrywkowego w kraju. Tym razem niemal każde spotkanie ma playoffowe implikacje i trudno szukać tutaj meczów „o pietruszkę”. W Łodzi Wilki zmierzą się z Kings, w Bydgoszczy Archers podejmą Lakers, w Wyszkowie Rhinos zagrają z Kozłami, a w podwarszawskich Ząbkach Dukes ugoszczą Rebels.

- Wilki Łódzkie vs. Kraków Kings

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2193″]

– Do końca zostały nam dwa mecze i obydwa musimy wygrać aby udowodnić nasze mistrzowskie aspiracje. W głowie coraz mocniej przebijają się myśli o playoffs. Chcemy spełnić swoje i kibiców marzenia o finale w Krakowie. Wilki to naprawdę dobra ekipa, która na pewno będzie chciała się odegrać za porażkę w naszym pierwszym starciu. Łodzianie rozkręcają się coraz bardziej z meczu na mecz. Jestem jednak przekonany, że zarówno w ofensywie, jak i defensywie zagramy swoje i wrócimy do Krakowa ze zwycięstwem. – Szymon Sroka, Kraków Kings.

Choć sezon futbolowy nie jest najdłuższy, to niewiele jest drużyn będących w stanie rozegrać go bez wpadek, na równym, wysokim poziomie. Wydawało się, że doświadczeni Królowie staną się jednym z wyjątków, a tymczasem bardzo męczyli się z przeżywającymi kryzys Dukes. Ich brak skuteczności w ofensywie połączony z kilkoma rażącymi błędami w obronie dał rywalom szansę na zwycięstwo. Warszawiacy owej szansy nie wykorzystali, ale całej reszcie pierwszoligowej stawki dali jasny sygnał, że Kings można ograć. Wilki, które z meczu na mecz prezentują się lepiej będą dla niepokonanych Królów niesamowicie trudnym przeciwnikiem. Wyjazd do Krakowa wyraźnie im nie wyszedł, ale do rewanżu przystępują ze świadomością popełnionych błędów i, co najważniejsze, perspektywą awansu do playoffs. Za sprawą trzech zwycięstw z rzędu reprezentanci Łodzi wskoczyli na drugie miejsce w tabeli, co bardzo mocno podbudowało ich pewność siebie. W ostatniej kolejce, w Gliwicach zdobyli aż 50 punktów, co jest ich najlepszym wynikiem od czerwca ubiegłego roku, a także trzecim w historii klubu. Ewentualna wygrana nad Królami w połączeniu z tryumfem Dukes nad Rebels gwarantuje im miejsce w półfinale. W przypadku porażki będą musieli o nie walczyć na trudnym terenie w Chorzowie. Wydaje się, że właśnie teraz ich szansa na pokonanie faworyzowanych Królów jest największa od czasu przyjęcia nazwy Wilki Łódzkie. Kings nie zamierzają jednak przerywać imponującej serii zwycięstw. Pomimo trudności z Dukes wciąż pozostają liderem pierwszoligowego południa. Wygrana nad potencjalnie najtrudniejszym rywalem daje im pewność organizacji półfinału na własnym terenie, a także duży komfort psychiczny przed domowym meczem z Lions. Starcie Wilków z Królami zapowiada się bardzo interesująco.

#PLFA1

- Archers Bydgoszcz vs. Lakers Olsztyn

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2196″]

– Do Bydgoszczy na pewno pojedziemy skoncentrowani i nastawieni na mocną grę o zwycięstwo. Wyniki w naszej grupie pokazały już, że nie ma tu słabych drużyn i wygrać może każdy. Często decyduje po prostu lepsza dyspozycja danego dnia i mniejsza ilość popełnionych błędów. Pod żadnym pozorem nie lekceważymy Łuczników, ale jedziemy do nich zmotywowani i pewni swoich umiejętności. Trener Dials wciąż powtarza nam, że jest to mecz jak każdy i tylko na tym się skupiamy – „cały czas bez względu na wynik jest 0:0, a my musimy po prostu grać swoje”. Chociaż przyznam, że trudno nie myśleć po cichu o playoffach. Atmosfera w drużynie jest bardzo dobra. Jesteśmy świetnie przygotowani fizycznie i taktycznie. Jedynym problemem (chyba nie tylko naszym) są liczne kontuzje i nawarstwiające się mikro urazy, które ciężko wyleczyć grając tak często tydzień po tygodniu. – Krzysztof Mrówka, Olsztyn Lakers.

Przed rokiem byli w tej samej, drugoligowej grupie i podzielili się zwycięstwami. Teraz, już na pierwszoligowym poziomie znaleźli się w bardzo odmiennej sytuacji. Archers mając na swoim koncie zaledwie jedno zwycięstwo zajmują ostatnią pozycję na północy i wiele wskazuje na to, że będą musieli bronić się przed spadkiem w meczu barażowym. Lakers z czterema wygranymi są o mały krok od zarezerwowania miejsca w bezpośredniej walce o Topligę. Na dobrą sprawę awans do playoffs mogli osiągnąć już w miniony weekend. Wystarczyło pokonać przed własną publicznością Rhinos różnicą większą niż jedno przyłożenie z podwyższeniem. Jeziorowcy zwyciężyli i zapewnili licznie zgromadzonym fanom niesamowity spektakl. Ich przewaga nad rywalem wyniosła jednak zaledwie dwa punkty, a to pozostawia Nosorożcom cień playoffowej szansy. Reprezentanci Olsztyna w najbliższą sobotę staną przed szansą postawienia „kropki na i”. Wygrywając zapewnią sobie bezpieczną przewagę nad rywalami i będą mogli spokojnie zbierać siły na wyjazdowy półfinał. Ich sytuacja jest o tyle interesująca, że jako pierwsi oficjalnie kończą rywalizację w sezonie zasadniczym. W ostatnim tygodniu pierwszoligowych zmagań czeka ich „bye week”. Reszta klubów zapewne zazdrości im dodatkowego odpoczynku przed szarżą na miejsce w Toplidze. Znajdujący się po drugiej stronie tabeli Łucznicy mają tylko matematyczne szanse na uniknięcie gry w barażu. Choć stracili ponad 60 punktów mniej od sobotniego przeciwnika, to ich atak nie imponuje. Aby wskoczyć na bezpieczne trzecie miejsce w grupie potrzebują dwóch wyraźnych zwycięstw. Jak do tej pory, w PLFA1 zdobywają średnio poniżej dziesięciu punktów w meczu. Lakers są pod tym względem niemal trzykrotnie lepsi. Bydgoszczanie zrobią wszystko, aby zwycięsko zakończyć sezon przed własną publicznością. Mimo to daleko im do bycia faworytami. Czeka ich bardzo trudne zadanie.

#PLFA1

- Rhinos Wyszków vs. Kozły Poznań

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2198″]

– Spodziewamy się mocnego meczu o pełną pulę, czyli spokojną przyszłość w PLFA 1. Tak jak i my, Kozły również mają wiele do udowodnienia, co zapowiada kolejny wyrównany pojedynek na wyszkowskim stadionie. Lekarstwem na Poznań musi być konsekwentna gra defensywna oraz zrównoważona ofensywa. W stolicy Wielkopolski przekonaliśmy się co daje fizyczny i agresywny futbol prowadzony pod wodzą Damiana Łuca. Jednak tym razem mamy dostępny pełen skład, co daje nam pewność, skutecznego powstrzymywania doświadczonej drużyny gości. Mimo przegranej w Olsztynie w drużynie Rhinos pozostała pełna koncentracja i determinacja, by przed własną, żywo reagującą publicznością udowodnić, że małe miasto stać na zwycięstwa i pewne miejsce wśród drużyn zaplecza Topligi. – Łukasz Wiech, Wyszków Rhinos.

Playoffs co prawda daleko, ale jedni i drudzy wciąż mają o co walczyć. Tym razem stawka to spokojne utrzymanie i uniknięcie gry w barażach z czołowymi drużynami PLFA2. Mecze o zachowanie pierwszoligowego bytu są zaplanowane dopiero na połowę października, co sprawia, że przygotowanie do nich będzie bardzo uciążliwym zadaniem. Obydwie ekipy mają więc o co grać, a ich motywację z całą pewnością nakręcają serie bolesnych porażek. Swoje ostatnie tryumfy zaliczały w pierwszy weekend kwietnia, tak więc czas bez zwycięstwa niebezpiecznie się wydłuża. Kozły są świeżo po prawdziwym laniu jakie sprawili im liderujący grupie Sharks, a Rhinos w dwóch ostatnich starciach przegrali w sumie zaledwie pięcioma punktami. Wyszkowianie zagrają przed własną widownią, co z całą pewnością pozytywnie wpłynie na postawę drużyny. Na ich niekorzyść działa fakt, że w Poznaniu przegrali aż 14:35. Aby zapewnić sobie ligowe bezpieczeństwo muszą wypracować przewagę aż trzech przyłożeń, co nie będzie łatwym zadaniem. Pomijając ostatnią wpadkę z Sharks reprezentanci wielkopolski z reguły nie przegrywają wysoko. W starciach z Olsztyn Lakers ulegli rywalom w sumie zaledwie sześcioma punktami. Jeśli na Mazowsze wybiorą się w najmocniejszym zestawieniu, to jest spora szansa, że uda im się nawiązać do imponującego początku rozgrywek. Dodatkowym aspektem poprawiającym humory Kozłów jest fakt, że sezon zakończą na własnym terenie meczem z teoretycznie najłatwiejszym rywalem, czyli Bydgoszcz Archers. Rhinos odwiedzą dzień później faworyzowani Sharks, co sprawia, że niedzielne starcie ma dla nich o wiele większy ciężar gatunkowy. Poznaniacy doskonale pamiętają ubiegłoroczną barażową porażkę z Wrocław Outlaws. Mierząc się z Nosorożcami będą podwójnie zdeterminowani, aby uniknąć perspektywy na powtórkę z rozrywki.

#PLFA1

- Warsaw Dukes vs. Silesia Rebels

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2200″]

– Myślę, że Rebels to solidna drużyna, szczególnie w formacji defensywnej. Z pewnością ustawią prawdziwy mur, który będziemy musieli sforsować. Dla nas to ostatni mecz sezonu zasadniczego. Mamy słodko gorzki posmak po rozegranych spotkaniach i wiemy że w niektórych momentach mogliśmy zrobić więcej. Zaangażowanie w ostatnim meczu pokazało, że nie jesteśmy byle drużyną, lecz kolektywem zdolnym do wygrania z każdym. Żeby awansować musimy agresywnie podejść do spotkania i rozbić Ślaski zespół. Z takim nastawieniem zagramy w niedzielę. – Daniel Krawiec, Warsaw Dukes.

Źli Rebelianci popsuli Avery’ego Nelomsa i tym samym zniszczyli mistrzowskie aspiracje Książąt. Mecz rozgrywany w Chorzowie był jednym z najbardziej zaskakujących momentów sezonu zasadniczego w PLFA1. Defensywa Silesii grała jak natchniona, a do tego atak zaliczył kilka efektownych „big plays”, które przełożyły się na największą ilość Rebelianckich przyłożeń. W starciu z Dukes gospodarze zdobyli dwukrotnie więcej punktów niż wskazywałaby ich średnia. Liczą, że teraz przy okazji wyjazdu do stolicy, zdołają powtórzyć to osiągnięcie. W przypadku Książąt mecz ma głównie prestiżowe znaczenie. Mają jeszcze co prawda szanse na playoffowy awans, ale aby go osiągnąć muszą liczyć na potknięcia rywali. Utrudnili sobie życie porażką w Łodzi i jeśli Wilki zdołają utrzymać wysoki poziom gry, to Dukes już w niedzielę zakończą rozgrywki. Przed sezonem stawiani byli w roli największego faworyta południa, a teraz przy dobrych wiatrach mogą finiszować z bilansem 4-4. To osiągnięcie mocno poniżej oczekiwań. Pomimo serii niepowodzeń wydaje się, że warszawiacy kryzys mają już za sobą. W miniony weekend ambitnie przeciwstawili się w Krakowie Królom, którym ulegli zaledwie dwoma punktami. Jeśli przyjmą Rebels z podobnym nastawieniem, to goście będą mieli problem. Silesia zapowiada walkę o playoffs, ale w ostatnich meczach łagodnie mówiąc nie imponowała. Od tryumfu nad Dukes minął już miesiąc, podczas którego zdołała zdobyć zaledwie trzy przyłożenia. Atak Rebeliantów jest lepszy tylko od drużyn, które desperacko bronią się przed spadkiem. Czy zdoła udowodnić, że dobrze gra mu się przeciwko Książęcej defensywie?

autor: Dawid Biały foto: Zuzanna Cieślok