Druga z rzędu kolejka z zaledwie dwoma meczami to swego rodzaju budowanie napięcia. Outlaws podejmą w niej Primacol Lowlanders, a Panthers zmierzą się z Husarią. Faworytów wskazać jest łatwo, a ewentualne niespodzianki byłyby sensacjami największego kalibru. Może tym razem emocji nie będzie, ale warto przeżyć ten weekend by przygotować się na kosmiczne zakończenie sezonu zasadniczego, które czeka nas już za tydzień. Spokój i cisza zwiastują wielką burzę.

- Outlaws Wrocław vs. Lowlanders Białystok

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1249″]

– Mecz z Lowlanders będzie naszym drugim meczem domowym w tym sezonie. Po blowoucie w derbach Wrocławia z Panthers będziemy chcieli pokazać się z lepszej strony. Pojedynek z Falcons pokazał, że sportowo rozwijamy się z meczu na mecz i tą tendencję chcemy podtrzymać do końca sezonu. Lowlanders zagrają o jak najlepszą lokatę przed rozstawieniem playoffs, więc jestem pewien że zagrają o pełną pulę. Nasza drużyna w takich meczach zawsze czuła się dobrze i nie raz potrafiliśmy zaskoczyć rywala. – Mateusz Guber, Outlaws Wrocław.

Zarówno jedni, jak i drudzy ulegli trzema punktami tyskim Sokołom. Czy to oznacza, że Outlaws i Primacol Lowlanders prezentują porównywalny poziom sportowy? Niewielu znajdziemy odważnych, którzy podjęliby się próby obrony podobnej hipotezy. Ludzie z Nizin jadą na Dolny Śląsk po pewne i wysokie zwycięstwo, które ma być dla nich rozgrzewką przed przyszłotygodniową batalią decydującą o miejscu w przedplayoffowej układance. Po raz pierwszy od kilku kolejek wystąpią w pełnym składzie. Zarówno Aaron Knight, jak i Michael Kagafas odpokutowali już swoje grzeszki, które doprowadziły do jednomeczowych dyskwalifikacji. Trener John Harper nie miał wielu okazji aby przetestować całość siły swojego klubu.

Kluczowe momenty sezonu coraz bliżej, a lepsza szansa na sprawdzenie głębi składu może się już nie przytrafić. Outlaws, choć będą gospodarzami to nie wystąpią w roli faworyta. W ostatnim meczu z Falcons mocno postraszyli rywala, ale wciąż nie mając na swoim koncie żadnego zwycięstwa zajmują ostatnie miejsce w Topligowej tabeli. Udało im się odblokować ofensywę, jednak całej formacji wciąż daleko do równej i konsekwentnej dyspozycji. Trener Paweł Kaźmierczak robi co może i Banici na pewno zaliczają zauważalny progres. Mimo to Topligowa czołówka wciąż jest daleko. Pojawia się więc pytanie, czy Outlaws wytoczą naprzeciw Lowlanders wszystkie najcięższe działa, czy też zostawią je w ukryciu czekając na kluczową batalię z Husarią?

Na dobrą sprawę ewentualna wygrana nad zawodnikami z Białegostoku niewiele im daje. O awansie na bezpieczne, szóste miejsce i tak zadecyduje bezpośredni mecz z Husarzami. Mimo to wrocławianie na pewno będą chcieli pokazać się z możliwie najlepszej strony przed domową publicznością. Po serii wyjazdów w końcu mają ku temu okazję. Dobra dyspozycja zademonstrowana w nadspodziewanie wyrównanym starciu z Falcons daje im sporo dodatkowej motywacji. Czy to wystarczy na jadących „po swoje” Lowlanders?

#Topliga

- Panthers Wrocław vs. Husaria Szczecin

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1251″]

– Każdy mecz jest dla nas równie ważny, dla mnie osobiście pojedynek z Husarią jest czymś wyjątkowym. Z racji występowania w mojej poprzedniej drużynie (Cougars Szczecin przyp. red.) wygrana z Husarią zawsze daje mi dodatkowego kopa. Mam nadzieję, że pokażemy na boisku fakt, że jesteśmy na pozycji lidera nie bez powodu i zawodnicy ze Szczecina będą mieli bardzo długą podróż do domu. – Rafał Rogaczewski, Panthers Wrocław.

Goliat kontra Dawid itp. etc. itd. Trudno inaczej określić starcie absolutnego potentata z ekipą przeżywającą poważne problemy od samego początku rozgrywek. Obydwaj niedzielni rywale mierzyli się do tej pory dwukrotnie, a Panthers zwyciężali średnio 53:6. Można odnieść wrażenie, że podobny wynik byłby dla będących w dołku Husarzy sukcesem. Od trzech kolejek nie zdołali zdobyć przyłożenia, a ich ofensywa nie jest w stanie znaleźć właściwego rytmu. Przeciwnicy dominują nad reprezentantami zachodniopomorskiego fizycznie i raczej trudno oczekiwać, aby w najbliższy weekend sytuacja uległa zmianie.

Pantery są pewne pierwszego miejsca w Toplidze po zasadniczej części rozgrywek i mogą sobie pozwolić na wykorzystanie talentów z głębi ławki rezerwowych. Podobnie jak miało to miejsce w meczu z Falcons ofensywę poprowadzi Bartosz Dziedzic, a wiele szans otrzymają nie tak dawni mistrzowscy juniorzy. Ciekawe czy zdołają zaprezentować podobny poziom dominacji jak ma to miejsce w przypadku ich bardziej doświadczonych kolegów. Na korzyść Husarii może działać fakt, że do pełni formy zdrowotnej powracają Martay Mattox-Hall oraz Rashad Baker. Trudno liczyć na to, że uda im się sprawić sensację, ale z nimi z składzie Husarze z całą pewnością zaprezentują się lepiej niż w ostatnich bardzo trudnych tygodniach.

Szczególne problemy przeżywała ofensywa nie umiejąca odnaleźć się na boisku bez wsparcia swojego startowego dyrygenta. Biorąc pod uwagę, że Panthers tracą średnio zaledwie jedno przyłożenie w meczu trudno oczekiwać, aby tym razem Husaria zdołała zaskoczyć świat wybuchem ofensywnej skuteczności. Mistrzowie Polski będą pierwszą drużyną, która zakończy rywalizację w sezonie zasadniczym.

W przyszłym tygodniu wybierają się do Danii, aby w ramach rozgrywek CEFL zmierzyć się z Traingle Razorbacks. Duńczycy ulegli w miniony weekend Swarco Tirol Raiders aż 0:35, a to oznacza, że mistrzowie Austrii zdołali wygrać „Polską” grupę i są oczywiście faworytami do końcowego tryumfu w całej pucharowej rozgrywce. Dla Panter wyjazd na mecz z Razorbacks będzie więc pożegnaniem z tegoroczną europejską przygodą. Husaria ma wrocławian dobrze rozgrzać przed „meczem pocieszenia”. Nie brzmi to dla Szczecinian najlepiej, ale tak to wygląda. Czy jest jakakolwiek szansa na sensację?

autor: Dawid Biały foto: Jacek Stańczak