Dwie kolejki pierwszoligowej rywalizacji za nami. Zobaczyliśmy w akcji wszystkie drużyny i wiemy mniej więcej czego można się po nich spodziewać. Wraz z rozwojem sezonu sytuacja może ulec radykalnej zmianie, ale na ten moment układ sił staje się coraz wyraźniejszy. Ze sporą dozą prawdopodobieństwa możemy typować, kto gra o najwyższe cele oraz kto będzie bronił się przed spadkiem. Na trzeci weekend z PLFA1 zaplanowano cztery mecze, które odbędą się w: Bydgoszczy, Łodzi, Ząbkach oraz Wyszkowie.

- Archers Bydgoszcz vs. Kozły Poznań

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1762″]

–  Pierwsze dwa mecze nam nie wyszły. Z Wyszkowem zabrakło nam trochę szczęścia, a od Sharks przyjęliśmy solidną lekcję futbolu. Cały czas zbieramy doświadczenie na boiskach PLFA1, ale w każdym z meczów pokazaliśmy ze swojej strony coś dobrego. Jeśli mamy wygrać mecz z Kozłami, to musimy grać dobry futbol przez większą część meczu i przez 48 minut być w pełni skoncentrowani i zdeterminowani. – Marcin Spłocharski, Bydgoszcz Archers.

Łucznicy są ekipą, która na własnym terenie zainaugurowała tegoroczny sezon Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego. Przez trzy kwarty prowadzili z Wyszków Rhinos, by w ostatniej odsłonie oddać zwycięstwo rywalowi. Drugi tydzień ligowych starć nie poprawił ich humorów. Wyjazd do Warszawy na mecz z Sharks zakończył się wysoką porażką, o której znów zadecydowała wyraźnie słabsza druga połowa meczu. W jednej z wypowiedzi pomeczowych coach Tim Tobin przyznał, że kilku zawodników miało wyraźne kłopoty kondycyjne, co znacząco wpłynęło na intensywność ich gry. To alarmująca wypowiedź biorąc pod uwagę fakt, że przed Archers dwa kolejne mecze tydzień po tygodniu. Słaby start sprawił, że reprezentanci Bydgoszczy znaleźli się na szarym końcu grupy północnej. Czy wystarczy im sił na odbicie się w górę tabeli?

Po doskonałym otwarciu sezonu na własnym terenie w roli gości wystąpią Kozły Poznań. Gracze z serca Wielkopolski byli jedną z największych niewiadomych przed startem rozgrywek, ale przed tygodniem udowodnili, że trzeba się będzie z nimi liczyć. Choć początek meczu należał do ich rywali, to wraz z upływem kolejnych minut gra prezentowała się coraz bardziej płynnie. Kozły błyskawicznie otrzepały się z offseasonowej rdzy i zdołały zwyciężyć wyraźną różnicą trzech przyłożeń. Ten rezultat pokazuje, że nawet Topligowy outsider w starciu z pierwszoligowym beniaminkiem musi być stawiany w roli faworyta. Wygraną nad Wyszkowem Poznaniacy przerwali trwającą blisko dwa lata serię meczów bez zwycięstwa. Ostatni raz czuli smak tryumfu 12 kwietnia 2015 roku, kiedy to udało się im pokonać Husarię Szczecin. Później rozpoczął się dla klubu trudny czas, a dzisiaj możemy już podkreślać, że to przeszłość. Kozły wróciły na zwycięskie szlaki i z całą pewnością zrobią wszystko, aby pozostać na nich możliwie najdłużej

#PLFA1

- Wilki Łódzkie vs. Gliwice Lions

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1769″]

– Pierwszy mecz niestety nie ułożył się po naszej myśli. Ofensywa była w stanie przesuwać piłkę przez całe boisko, po czym w redzone zaczynała się blokada. Defensywie brakowało zdecydowania i na pewno nie pomogła w tym moja kontuzja w pierwszej akcji. Mieliśmy dwa tygodnie na analizę i poprawę naszych błędów. Skupiamy się na kolejnym meczu. Jak mawia trener: “wynik to 0:0”. – Jarosław Kalita, Wilki Łódzkie

Reprezentanci województwa łódzkiego wracają do akcji po tygodniowej przerwie od falstartu w meczu otwierającym sezon. Wyjazd do Ząbek na starcie z Dukes okazał się bolesnym zderzeniem z ligową rzeczywistością. Książęta zaprezentowały bardzo skuteczny futbol nie dając rywalom wielkich nadziei na korzystny rezultat końcowy. Wilki musiały zadowolić się zdobyciem przyłożenia honorowego. Ambicje klubu sięgają o wiele wyżej, co gracze z Łodzi postarają się udowodnić podczas domowej inauguracji sezonu. Niestety tutaj również wkradł się swego rodzaju falstart. Jest on widoczny w zaproszeniu na mecz, które znalazło się na oficjalnym facebookowym fanpage’u Wilków. Włodarze klubu bardzo intensywnie negocjują z miastem szeroko rozumiane kwestie stadionowe i, niestety, są one daleko od satysfakcjonującego uregulowania. Mecz otwarcia odbędzie się na obiekcie rezerwowym, a cała sytuacja z pewnością ma swój wpływ na atmosferę w drużynie.

Rywalami Wilków będzie ekipa, która musi radzić sobie ze zdecydowanie większymi kryzysami. Gliwice Lions mają za sobą dwa nieudane mecze. Ich rywale zwyciężali wysoko i pewnie, a do tego zawsze podkreślali, że podczas starć z Lwami dawali bardzo dużo szans na grę nominalnym zmiennikom. To nie wszystko. Dysponujący bardzo wąskim składem Lions nie zdołali w bieżących rozgrywkach zdobyć przyłożenia. Jeśli klub chce zachować miejsce w PLFA1 musi zacząć wygrywać. Okazja korzystniejsza od sobotniej może się długo nie przytrafić. Obydwie ekipy zagrają z maksymalnym zaangażowaniem. To zapowiada ciekawe widowisko.

PLFA 1

- Warsaw Dukes vs. Kraków Kings

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1771″]

– Nigdy nie graliśmy z Kings ale obejrzeliśmy ich mecze z zeszłego sezonu oraz ten który rozegrali w miniony weekend. To dobra i doświadczona drużyna, ale jak najbardziej w zasięgu naszych możliwości. Jesteśmy bardzo spokojni i pewni siebie, doszlifujemy ostatnie szczegóły i w niedzielę zagramy o zwycięstwo. – Krzysztof Ufnal, Warsaw Dukes.

Mecz o pierwsze miejsce w grupie południowej PLFA1. Ten wstęp mówi wszystko. Starcie dwóch niepokonanych rywali zapowiada się elektryzująco. Warszawscy gospodarze pierwszoligowego szlagiera przegrali jak do tej pory, w całej swojej historii zaledwie trzy spotkania. Co ciekawe, każde z nich z rywalem, który w bieżących rozgrywkach rywalizuje w Toplidze. Od początku sezonu grają bardzo pewnie. Pomimo częstego wykorzystywania głębi składu zdobywają średnio powyżej 40 punktów w każdym z meczów. Defensywa również nie próżnuje mając na swoim koncie zaledwie jeden stracony touchdown. Wszystkie trzy formacje Książąt dominują nad rywalami i liderzy południa na pewno nie zamierzają zwalniać tempa.

Podwarszawskie Ząbki odwiedzą Królowie z Krakowa. Kings mają świeżo w pamięci bardzo okazałe sobotnie zwycięstwo nad Rebels. Gospodarze zademonstrowali sporą wszechstronność oraz skuteczność. Silesia nieźle radziła sobie z zatrzymywaniem ich gry biegowej, więc została pokonana za sprawą serii celnych podań. Ofensywa prowadzona przez Filipa Mościckiego pokazała się z dużo lepszej strony niż przed rokiem. Swoje przyjście do drużyny mocno zaznaczył zdobywca dwóch przyłożeń, Beniamin Iwanicki. Młody i szalenie utalentowany wychowanek Przemyśl Bears z całą pewnością przyciągnie wielką uwagę defensorów Dukes. Kings mają nad swoimi rywalami przewagę doświadczenia i ligowego ogrania. Ciekawe, czy w meczu na szczycie zdołają wykorzystać te atuty.

PLFA 1

- Rhinos Wyszków vs. Lakers Olsztyn

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1775″]

– Jesteśmy gotowi na spotkanie z Olsztynem zarówno fizycznie jak i psychicznie. Wróciło kilka osób do składu, które były nieobecne w Poznaniu, więc będziemy dysponowali szerszą kadrą na mecz. Drużyna jest gotowa na kolejne, trzecie z rzędu spotkanie. Mamy zamiar pokazać się z lepszej strony i zagrać cały mecz w pełnym skupieniu – Piotr Wykowski, Wyszków Rhinos

Weekendową rywalizację zamknie… powtórka ubiegłorocznego półfinału PLFA2. 16 października 2016 roku Lakers zdołali zaskoczyć faworyzowanych Rhinos zapewniając sobie tym samym miejsce w drugoligowym finale. W momencie rozgrywania wspomnianego półfinału obydwie ekipy miały już zapewniony awans do PLFA1, więc termin nadejścia rewanżu był tylko i wyłącznie kwestią czasu. Nie trzeba dodawać, że gospodarze mają ekstra motywację, by w tym starciu udowodnić kilka kwestii olsztyńskim rywalom. Nosorożce rozpoczęły sezon od dwóch meczów wyjazdowych, z których pierwszy udało się rozstrzygnąć na swoją korzyść. To dobry start nastrajający pozytywnie przed domowym otwarciem rozgrywek. Co ciekawe, jeśli wierzyć ankiecie na oficjalnej stronie ligowej, Rhinos znów stawiani są w roli faworyta.

To bardzo korzystna sytuacja z punktu widzenia… Olsztyna. Lakers przegrali co prawda w pierwszym meczu z Sharks, ale spotkanie było bardziej wyrównany niż można się było spodziewać. Doświadczone Rekiny miały sporo problemów ze sforsowaniem dobrze ustawionej defensywy Jeziorowców. Gdyby tylko atak prezentował się nieco skuteczniej, to Lakers mogliby jeszcze bardziej postraszyć faworyzowanego rywala. Tak czy inaczej pierwszy kontakt z PLFA1 na terenie chyba najtrudniejszego z możliwych rywali to dla olsztynian już przeszłość. Tydzień przerwy pozwolił na prawidłową regenerację połączoną z bardzo wnikliwym studiowaniem słabych punktów w grze rywala. Lakers doskonale pamiętają ubiegłoroczny tryumf nad Rhinos. Czy zdołają go powtórzyć?brak emocji nie będzie można narzekać.

autor: Dawid Biały