Sharks wygrywają północ PLFA1. To już pewne. Kings prowadzą na południu i postawienie „kropki nad i” jest dla nich jedynie kwestią czasu. Walka o drugie miejsca z pozoru wydaje się o wiele ciekawsza, ale na północy może zakończyć się w błyskawicznym tempie. Wygrana Lakers połączona z porażką Kozłów może dać Jeziorowcom kluczową przewagę nad konkurencją. Czy beniaminek wytrzyma presję? W Krakowie Kings podejmą Dukes, w Warszawie Sharks zmierzą się z Kozłami, w Gliwicach Lions zagrają z Wilkami, a w Olsztynie Lakers zawalczą z Rhinos.

- Kraków Kings vs. Warsaw Dukes

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2140″]

– Pomimo utraty rozgrywającego po Dukes spodziewamy się groźnej gry podaniowej. Posiadają dobry zastęp skrzydłowych, a ich drugi rozgrywający potrafi wykazać się celnymi zagraniami. Nastroje w drużynie są bardzo pozytywne, od trzech spotkań nie straciliśmy żadnych punktów. Taki też stan planujemy utrzymać, dlatego też nie lekceważymy nikogo. Wręcz przeciwnie, mamy zamiar dać z siebie wszystko w każdym meczu, a szczególnie przed własną publicznością. W naszej twierdzy nie zamierzamy się nikomu kłaniać. – Patryk Jakubiec, Kraków Kings.

Przed nieco ponad miesiącem idealnie skuteczne Królewskie otwarcie zaskoczyło Dukes. Zimny prysznic na własnym terenie był dla Książąt na tyle traumatyczny, że zapoczątkował jeden z najtrudniejszych okresów w krótkiej historii klubu. Dukes powalczyli, ale na doścignięcie Kings zabrakło im czasu. Tydzień później sensacyjnie ulegli Rebels, a do tego za sprawą kontuzji stracili asa swojej ofensywy, Avery’ego Nelomsa. Grając osłabionym składem zdołali pokonać Lions, ale już mecz w Łodzi przyniósł Książętom kolejną porażkę. Na kilka chwil przed początkowo mocno oczekiwanym rewanżem z Kings, Dukes znajdują się w bardzo średnich humorach na przedostatnim miejscu w grupowej tabeli. Na początku kwietnia byli faworytem południa, który myślał poważnie o Topligowych wyzwaniach. Dzisiaj, po serii porażek okupionych sporą ilością kontuzji ich marzenia przesuwają się powoli na przyszłoroczne rozgrywki. Dukes wciąż są świetną drużyną, ale w rewanżowym starciu z liderującymi grupie Królami daleko im do roli faworyta, jaką prezentowali na starcie rozgrywek. Ten mecz może być dla nich szansą na odbudowę, ale skoro nie udało się z Wilkami, to czy może udać się na jeszcze trudniejszym terenie w Krakowie? Kings zwyciężając praktycznie zapewniają sobie pierwsze miejsce na południu PLFA1. W perspektywie zostanie im co prawda niełatwy wyjazd do Łodzi, ale mają nad Wilkami przewagę aż czterech przyłożeń w dwumeczu. Będą chcieli udowodnić, że znakomity początek na Mazowszu nie był kwestią przypadku. Mają defensywę, która od ponad czterech kolejek nie straciła punktów. Kolejny pewny tryumf powinien być formalnością.

#PLFA1

- Warsaw Sharks vs. Kozły Poznań

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2142″]

– Spodziewamy się twardego starcia. Drużyna z Poznania prezentuje bardzo mocny styl gry i w żaden sposób nie możemy ich lekceważyć. Tym bardziej, że to spotkanie może decydować o ich grze w dalszej fazie rozgrywek. W drużynie panuje pełne skupienie, a trenerzy przeprowadzili dokładną analizę ostatnich meczów Kozłów. Wyciągnęliśmy też wnioski z naszego poprzedniego spotkania. Chcemy wyeliminować błędy, szczególnie w obronie. Mimo, że zapewniliśmy sobie już pierwsze miejsce w swojej grupie, cały czas czujemy głód wygranych. Chcemy potwierdzić dominację i z czystym kontem przystąpić do playoffs. – Mateusz Gołoś, Warsaw Sharks.

Kozły mają poważny problem. Po znakomitym początku i dwóch zwycięstwach na otwarcie rozgrywek dopadła ich szara rzeczywistość. Kolejne trzy mecze zakończyły się tryumfami rywali, a dwie minimalne wygrane Jeziorowców odcisnęły swoje piętno na reprezentantach Wielkopolski. Z jednej strony młodzi zawodnicy zebrali cenne doświadczenia związane z rywalizacją w wyrównanych spotkaniach. Z drugiej jednak brak siły, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść mocno ograniczył szanse Topligowego spadkowicza na pierwszoligowe playoffy. W sobotnim starciu Poznań znów nie będzie faworytem. Warszawscy rywale Kozłów są w końcu niepokonanym liderem grupy. Liderem, dodajmy, który z meczu na mecz rozkręca się zyskując coraz większą przewagę nad rywalami. Sharks zagrają ostatni raz przed własną widownią w zasadniczej części rozgrywek, co daje im wielką dawkę dodatkowej motywacji. Na wyjeździe pokonali Kozły różnicą dwóch przyłożeń, ale od tego czasu ich atak wyraźnie poprawił skuteczność. Gdyby tego było mało, wiatr w żagle złapała również defensywa, która ostatni mecz zakończyła bez straty punktów. Rekiny mają w bieżących rozgrywkach dwukrotnie więcej wygranych, niż w pierwszych trzech latach istnienia klubu. Zejście do PLFA1 z planem przebudowy okazało się dla nich strzałem w dziesiątkę. W poprzedni weekend zapewnili sobie pierwsze miejsce w grupie, a już w sobotę przy pomocy innych klubów, mogą pozbawić niedawnego rywala z Topligi szans na playoffs. To bardzo prawdopodobny scenariusz.

#PLFA1

- Gliwice Lions vs. Wilki Łódzkie

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2144″]

– Ostatnia wygrana przeciwko Dukes bardzo nas podbudowała. Wielu, widzących nas przed sezonem w roli spadkowiczów, musi zweryfikować swój pogląd. Wilki zawsze będą walczyć do końca, nieważne gdzie, w ilu i z kim. Ostatnio Lions zaczynają punktować, ale będziemy chcieli im pokazać, że jednak “północ” nie jest taka słaba, jak myśleli. Zaczęliśmy rundę rewanżową z wysokiego C, nie zamierzamy tego zepsuć! 4 mecze w 4 tygodnie to ciężka fizyczna i psychiczna walka, która może obciążyć każdy zespól, dlatego też będziemy chcieli rozłożyć siły w najlepszy dla nas sposób. – Michał Maliński, Wilki Łódzkie.

Przed Lwami domowe starcie z Wilkami i wyjazd na teren niepokonanych Królów. Dwie wygrane dają im sporą dawkę nadziei na udział w meczu barażowym, a jeden tryumf przy minimalnej ilości straconych punktów zamienia się w cień takiej szansy. Ambitny sportowiec zawsze musi wierzyć, ale sytuacja, łagodnie mówiąc, nie wygląda różowo. Choć Lions zdobyli przed tygodniem swój pierwszy touchdown w sezonie, a do tego poważnie postraszyli Rebels, to wciąż pozostają „czerwoną latarnią” pierwszoligowej rywalizacji. Na pewno nie zdołają już przeskoczyć żadnego grupowego przeciwnika. Ich jedyna nadzieja tkwi w wyraźnych i wysokich porażkach korespondencyjnych rywali z północy. Rhinos i Archers do końca sezonu nie będą faworytami swoich starć, ale nawet jeśli w drugiej grupie wszystko pójdzie „zgodnie z planem”, to Lwy i tak muszą coś wygrać. Z tym będzie o wiele większy problem. Gliwice odwiedzają Wilki, które mają świeżo w pamięci okazały, rewanżowy tryumf nad Dukes. Zwycięstwo nad Lions zapewni im duży komfort utrzymania, gwarantującej playoffs, drugiej pozycji na pierwszoligowym południu. Co ciekawe, reprezentanci województwa łódzkiego zdołali w bieżących rozgrywkach rozstrzygnąć na swoją korzyść wszystkie mecze na własnym terenie. Na wyjazdach nie zakosztowali smaku wygranej i to daje nadzieję zawodnikom z Górnego Śląska. Stadion w Wilczym Gardle musi przynieść gospodarzom sporo energii oraz szczęścia. W przeciwnym razie już wkrótce na jego murawę powróci drugoligowa rywalizacja.

#PLFA1

- Lakers Olsztyn vs. Rhinos Wyszków

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2146″]

– Do rewanżowego meczu z Rhinos podchodzimy w pełni skoncentrowani i zdeterminowani, aby odrobić stratę 7 punktów z wyjazdowego spotkania. Jesteśmy po 3 meczach z rzędu z drużynami z Topligową przeszłością mając ograniczoną liczbę zawodników, jednak kilku z nich powraca po przerwie na boisko. Po dwóch zwycięskich starciach z Kozłami czujemy lepiej zaprawieni niż przed meczem w Wyszkowie, jednak nie lekceważymy naszego najbliższego przeciwnika. Kluczem do zwycięstwa będzie postawa naszej formacji defensywnej i sekcji specjalnych, które z każdym meczem spisują się coraz lepiej. Zdecydowanie istotnym czynnikiem będzie gra u siebie, ponieważ na boisku w Kortowie zawsze czujemy się pewnie dzięki wsparciu naszych kibiców. Będziemy po raz pierwszy gościć Rhinos w Olsztynie jednak nie zamierzamy być zbytnio gościnni na boisku. Liczymy na dobry, czysty mecz i wygraną, która zdecydowanie przybliży nas do awansu do playoffs. – Przemysław Banat, Olsztyn Lakers.

To starcie gwarantuje festiwal punktów. Kiedy olsztynianie przed nieco ponad miesiącem odwiedzili Wyszków, ofensywna kanonada zapewniła kibicom niezapomniane przeżycia. Obydwie ekipy zdobywały przyłożenia w hurtowych ilościach i zaliczyły w sumie aż 87 punktów. Czy w rewanżowym starciu Jeziorowcy oraz Nosorożce poprawią rezultat największej strzelaniny sezonu? Wiele na to wskazuje. Zarówno jedni, jak i drudzy żyją atakiem, a do tego pozwalają na bardzo dużo ofensywom rywala. Mierzyli się jak do tej pory trzykrotnie. W sezonie zasadniczym dwa razy górą byli Rhinos, ale w najważniejszej potyczce, ubiegłorocznym półfinale PLFA2, zwycięstwo przypadło Lakers. W każdej z tych batalii fani nie mogli narzekać na małą ilość przyłożeń. Średnia zsumowanej zdobyczy punktowej na poziomie 73 w meczu nie pozostawia żadnych wątpliwości czego możemy się spodziewać. Choć faworytami są będący w gazie, a do tego grający przed własną publicznością reprezentanci Olsztyna, to rywale zdają się mieć na nich sposób. Ostatnie spotkanie na swoją korzyść rozstrzygnęli Rhinos, a jeśli chcą zachować realne szanse na playoffs muszą powtórzyć ten wyczyn. Bardzo blisko awansu do wymarzonej gry o pierwszoligowe mistrzostwo są Jeziorowcy. Dwukrotnie udało im się pokonać faworyzowane Kozły Poznań, co pozwoliło im wskoczyć na drugie miejsce w tabeli grupy północnej. Wygrywając w niedzielę zapewnią sobie komfortową przewagę na ostatniej prostej sezonu zasadniczego. Biorąc pod uwagę, że w perspektywie zostanie im już tylko mecz z Archers, już w ten weekend mogą pozbawić rywali nadziei.

autor: Dawid Biały foto: Zuzanna Cieślok