W półfinałowym rozkładzie jazdy nic się nie zmienia. Niby zestaw par identyczny od lat, ale na szczęście tym razem mamy za sobą zdecydowanie najciekawszy sezon zasadniczy. Jeśli bezpośrednia walka o playoffowe zwycięstwa przyniesie równie dużo emocji, to będziemy świadkami idealnego przygotowania gruntu pod XII SuperFinał. W Białymstoku Primacol Lowlanders zmierzą się z Seahawks, a we Wrocławiu Panthers zagrają z Eagles.

- Lowlanders Białystok vs. Seahawks Gdynia

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2397″]

– Atmosfera w drużynie jest napięta, bo każdy aż kipi przed tym meczem. Chcemy wymazać dwie przykre porażki w półfinałach rok i dwa lata temu. Wygrana w sezonie już się tak nie liczy. To przeszłość. Spodziewamy się ostrej gry i taniego trash talkingu. Ale mamy odpowiedzi. Ponoć Seahawks mają niedokończone sprawy w Białymstoku, więc wyjaśniamy sobie co nieco. – Eryk Mąkowski, Primacol Lowlanders Białystok.

Starcia żółto – czarnych drużyn to w ostatnich latach zdecydowanie najciekawsza rywalizacja w Toplidze. W minionych sezonach zawsze wygrywało Jastrzębie doświadczenie, ale Ludzie z Nizin z każdym meczem konsekwentnie nadrabiali dystans do rywala. W bieżących rozgrywkach w końcu udało im się pokonać Gdynian, co przelało czarę goryczy i doprowadziło do radykalnych zmian w szeregach Seahawks. Lowlanders odnieśli wielki sukces, który daje im podstawową zmianę w stosunku do dwóch ostatnich półfinałów. Tym razem bezpośrednia walka o SuperFinał rozegra się w Białymstoku. Mimo to gospodarze nie mogą jeszcze rozpocząć świętowania. Odmieniony skład Seahawks od wpadki na Podlasiu prezentuje się znakomicie i to wicemistrzowie Polski, pomimo gry na wyjeździe, stawiani są w roli faworytów. Mają na swoim koncie cztery tryumfy z rzędu i na dobrą sprawę od kiedy do zespołu dołączył Joseph Bradley, żadna z defensyw nie była ich w stanie zatrzymać. Doświadczony rozgrywający idealnie wykorzystuje potencjał swoich skrzydłowych, a skuteczna gra górą sprawia, że więcej miejsca mają również gdyńscy biegacze. Gra po ziemi Seahawks kulała na początku rozgrywek, a teraz jest równie groźna, co dalekie podania. Jeśli Lowlanders marzą o pokonaniu wicemistrzów, muszą zagrać mecz idealny w defensywie. Nieustanna presja linii połączona ze świetnym pokryciem skrzydłowych to absolutny wymóg.

Czy Ludzie z Nizin mają wystarczająco szeroki skład, aby podołać temu zadaniu? Obrona Seahawks przez niemal całe rozgrywki radzi sobie bez amerykańskiego wsparcia. Traci średnio trzy punkty więcej od Lowlanders, a do tego w dwóch starciach z przeżywającą problemy Husarią oddała rywalom w sumie aż pięć przyłożeń. Wynik w meczu o dziką kartę nawet przez moment nie był zagrożony, ale odważna gra husarzy obnażyła kilka niedoskonałości w jastrzębiej defensywie. Lowlanders mają w planach ich wykorzystanie. W starciach z Eagles i Panthers, zdobyli zaledwie trzy touchdowny i poprawa skuteczności w ataku na pewno im nie zaszkodzi. Ludzie z Nizin wierzą, że uda im się zrewanżować za jednopunktową wpadkę z ubiegłorocznego półfinału. Ma im w tym pomóc głośne wsparcie głodnych sukcesu kibiców. Szykuje się prawdziwy futbolowy szlagier.

– Jesteśmy bardzo zdeterminowani na mecz z Białymstokiem. Tydzień rozpoczął się dobrym treningiem z wielką energią. Mamy do udowodnienia, że przegrana w sezonie zasadniczym była ”’wypadkiem przy pracy” i zamierzamy pokazać twardy futbol. Stawka jest duża. Będziemy walczyć o SuperFinał, więc cel jest tylko jeden – zwycięstwo. Lowlanders potrafią dać z siebie wiele serca na boisku, także na pewno ich nie lekceważymy. Spodziewam się świetnego widowiska, mocnej gry i wygranej Seahawks. – Adam Roszkowski, Seahawks Gdynia.

#Topliga

- Panthers Wrocław vs. Warsaw Eagles

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2399″ css=”.vc_custom_1496831727777{padding-bottom: 5px !important;}”]

– Z całym szacunkiem do Warsaw Eagles, nie spodziewamy się ciężkiej przeprawy. Od naszego ostatniego starcia do gry po kontuzjach wróciło wielu utalentowanych graczy, co powinno dodatkowo ułatwić przebieg tego spotkania. Ostatnio Warsaw Eagles nie postawili nam ciężkich warunków i tym razem nie oczekujemy żeby było inaczej. Atmosfera w drużynie jest świetna, a cel przyświeca nam jeden – zwycięstwo w SuperFinale. Warsaw Eagles będą tylko kolejnym przystankiem w tej podróży. – Filip Kłoskowski, Panthers Wrocław.

Eagles znowu to zrobili. Dwunasty sezon z rzędu są w półfinale rywalizacji na najwyższym poziomie rozgrywkowym w Polsce. To osiągnięcie bez precedensu, ale tym razem zostało wywalczone prawdziwym rzutem na taśmę. W meczu o dziką kartę Warszawę odwiedzili Tychy Falcons, którzy w końcówce ostatniej kwarty mieli prowadzenie po swojej stronie. Stres beniaminka połączony ze świetną defensywą Orłów sprawił, że nie byli w stanie postawić kropki nad i. Eagles wykorzystali szansę jaką dał im los i za sprawą skutecznego kopnięcia na bramkę w ostatniej minucie spotkania przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Przerwanie półfinałowej serii było blisko, ale najstarszy klub w Polsce wciąż pozostaje w walce o SuperFinał. Ostatni raz grali w nim przed czterema laty kiedy ich rywalami byli jeszcze Giants Wrocław. Od tego czasu półfinałowo trafiali na Pantery dwukrotnie i za każdym razem awans świętowali futboliści z Dolnego Śląska.

Trzeba oddać Orłom, że przed rokiem zaskoczyli rywala grając znakomicie w pierwszej połowie, po której przegrywali zaledwie czterema punktami. Później jednak Panthers opanowali sytuację na murawie zaliczając kolejne, spokojne zwycięstwo. Obydwie ekipy mierzyły się w bieżących rozgrywkach jeden raz, a mecz zakończył się zdecydowanym tryumfem wrocławian. Co ciekawe, przed jego startem Eagles byli na szczycie Topligowej tabeli, a wysoka porażka szybko rozwiała Orle nadzieje na utrzymanie tej pozycji. Stawianie Panthers w roli faworyta byłoby… niedoszacowaniem ich tegorocznej dominacji. Mistrzowie Polski niszczą kolejnych rywali uśrednionym rezultatem na poziomie 44:8. Gdyby Eagles zdołali zwyciężyć to zaliczyliby jedną z największych niespodzianek w ligowej historii. W barwach Panter zagra aż trzech byłych zawodników warszawskiego klubu, którzy mają szczególną motywację do pokonania rywala. Do składu wraca kilku graczy po kontuzjach, a samo starcie będzie ostatnim w tym sezonie spotkaniem z Topligą dla kibiców na Stadionie Olimpijskim. Pantery zamierzają podtrzymać swój wizerunek dominatorów w PLFA. Czy Eagles zdołają w jakikolwiek sposób zaskoczyć faworytów?

– Przed nami kolejna faza rozgrywek. Według wielu będzie to jednostronne spotkanie, ale my “tanio skóry nie sprzedamy”. Wygrana w rundzie dzikich kart dała całej drużynie niesamowitą motywację. Jesteśmy wypoczęci i gotowi na twardą grę. Każdy z zawodników wkłada ogromne poświecenie i serce w treningi oraz analizy wideo. Spodziewamy się, że Pantery będą chciały pokazać dominację zarówno w ataku, jak i obronie. – Daniel Tarnawski, Warsaw Eagles

autor: Dawid Biały foto: Zuzanna Cieślok