Czy PLFA1 jest najbardziej wyrównaną spośród wszystkich futbolowych klas rozgrywkowych w naszym kraju? Znajdzie się wiele argumentów na poparcie tej tezy. Kolejny tydzień z rzędu mieliśmy większość rozstrzygnięć różnicą mniejszą niż dwa touchdowny. Czy tym razem będzie podobnie? W Warszawie Sharks zagrają z Rhinos, w Łodzi Wilki ugoszczą Rebels, w Gliwicach Lions zmierzą się z Kings, a w Olsztynie Lakers powalczą z Kozłami. Weekendowe mecze oficjalnie zakończą pierwszą część sezonu, a pierwszoligowym ekipom pozostaną do rozegrania grupowe rewanże.

- Warsaw Sharks vs. Rhinos Wyszków

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1967″]

– Nastawienie na starcie z Wyszkowem jest takie samo jak na każde dotychczasowe spotkanie. Wyjdziemy i pokażemy, że to my jesteśmy liderem naszej grupy. Od dwóch tygodni żyjemy tylko meczem z Wyszkowem. Nie są nas w stanie niczym zaskoczyć. Przejście do ligi niżej bardzo nam pomogło odbudować morale drużyny. Mamy bardzo dużo osób chętnych i gotowych do gry na najwyższym poziomie. – Dominik Zielewski, Warsaw Sharks.

Sharks są nakręceni i nie ma się co dziwić. Klub powstał w roku 2013, a do ligi dołączył w sezonie 2014. Jeśli w sobotę zdoła pokonać Rhinos to w bieżących rozgrywkach będzie miał na swoim koncie więcej wygranych niż na przestrzeni trzech lat spędzonych w Toplidze. Wszystko wskazuje na to, że Rekiny są gotowe by powrócić na najwyższy poziom rozgrywkowy, tyle że tym razem nikt nie będzie już kwestionował ich Topligowej przynależności. Spadkobiercy Spartans oraz Królewskich Warszawa kroczą od zwycięstwa do zwycięstwa, a ich rozgrywający Luke Zetazate marzy o wyrównaniu dawnych rachunków. Jeszcze jako dyrygent ofensywy z Sopotu przegrywał w kluczowych meczach z Kraków Kings, a wcześniej z Silesią Rebels. Dzisiaj te dwa kluby to potencjalni rywale Sharks w playoffach. Szykuje się okazja do rewanżu idealnego. Nie wybiegajmy jednak aż tak daleko w przyszłość. Rekiny muszą najpierw zwyciężyć swoją grupę, a tutaj kolejną przeszkodą są ambitni Rhinos. Wyszkowianie dysponują statystycznie drugą najskuteczniejszą ofensywą, oraz… najsłabszą obroną w grupie północnej. Duży wpływ na te cyferki miał szalony mecz z Lakers, ale nie ulega wątpliwości, że Nosorożce muszą mocno popracować nad ustawieniami defensywnymi. Doświadczone Rekiny wykorzystują każde potknięcie rywala, a do tego starają się intensywnie ograniczać liczbę własnych błędów. Ich największa strata w dotychczasowych meczach to zaledwie dwa touchdowny. W sobotę będą niekwestionowanymi faworytami.

#PLFA1

- Wilki Łódzkie vs. Silesia Rebels

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1969″]

– Przede wszystkim jesteśmy głodni zwycięstwa, ponieważ mamy za sobą już dwie porażki. Założenia trenerów były dobre, ale zawiodły błędy personalne. Złożyło się na to również kilka niefortunnych kontuzji kluczowych zawodników. Na szczęście wracamy już z pełną siłą na mecz z Rebels. Tak jak przed każdym meczem przeanalizowaliśmy ich grę i wiemy czego się spodziewać. Wierzymy w to, że od tego meczu spełnimy założenia w 100%. Rebels to świetna ekipa, która zaskoczyła cale środowisko futbolowe w meczu z Dukes. Jesteśmy gotowi na sobotę. – Jarosław Kalita, Wilki Łódzkie.

Sinusoida w wykonaniu Wilków trwa. Słaby mecz otwarcia, genialna inauguracja domowa, wyjazd do Krakowa mocno poniżej oczekiwań… Jeśli wierzyć matematycznym wykresom to powrót do gry przed własną publicznością będzie się wiązał z drugim wysokim zwycięstwem. Wilki Łódzkie grając poza domem mają bilans punktowy na tragicznym poziomie 6 – 68. Na własnym terenie pokazują idealną odwrotność, 35 – 0. Ostatniego rywala, który odwiedził ich przyjeżdżając z Górnego Śląska zdominowali bez większych problemów. Czy tym razem będzie podobnie? Silesia Rebels są największym zaskoczeniem pierwszoligowej rywalizacji w bieżących rozgrywkach. W ostatniej kolejce pokonali u siebie sensacyjnie Warsaw Dukes, dzięki czemu wykonali wielki krok w kierunku wymarzonych playoffs. Pomimo doskonałych nastrojów nie mogą popadać w hurraoptymizm. Ewentualna porażka z Wilkami może zrównać ich bilans z dwoma innymi klubami i zrzucić z drugiego na czwarte miejsce w grupie. Do finałowych rozstrzygnięć jest tutaj bardzo daleko. Siłą Rebeliantów będzie niewątpliwie ich bardzo mocna defensywa. Pozytywną niespodzianką jest postawa rozkręcającego się ataku, który zdołał się odbudować po pełnym błędów występie przeciwko Kings. Wyprawa do Łodzi będzie dla zawodników z województwa śląskiego trudnym testem. Zdecydowanie lepiej czują się grając z pozycji „underdoga”. Tutaj stawiani są w roli ekipy, która powinna zwyciężyć. To zawsze dodatkowa presja.

#PLFA1

- Gliwice Lions vs. Kraków Kings

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1971″]

– Mamy świadomość z jakim przeciwnikiem przyjdzie nam się zmierzyć. To byli mistrzowie i liderzy w naszej grupie. Drużyna doświadczona i poukładana. Podchodzimy do nich z należytym szacunkiem, ale o strachu nie ma mowy. Mimo braków w personelu mamy w swoich szeregach zawodników, którzy potrafią grać w futbol. Mogę zapewnić Królów, że mecz z nami nie będzie dla nich „spacerkiem”. Będziemy walczyć o każdy jard boiska. Chcemy zdobyć punkty, a gra u siebie dodatkowo nas mobilizuje. – Dariusz Warbisch, Gliwice Lions.

Goliat przyjeżdża na Śląsk zrobić porządek z Dawidem. Niestety dla Lwów trochę tak to wygląda. Królowie są w gazie. Ich sezon układa się znakomicie. Są zmotywowani i pewni własnych umiejętności. Ich sumienne przygotowanie przynosi rezultaty i wiele wskazuje na to, że zakończy się perfekcyjną pierwszą częścią rozgrywek. Ofensywa imponuje zdecydowanie większą wszechstronnością niż przed rokiem, a obrona jest statystycznie najlepsza w całej PLFA1. Kings są mocni i skupieni. To nie jest typ klubu, który może zlekceważyć potencjalnie słabszego rywala. Dodatkowym motywatorem z całą pewnością będzie dla nich chęć rewanżu za ubiegłoroczną dotkliwą porażkę. Faworyzowani gracze z województwa małopolskiego ulegli wtedy w „Wilczym Gardle” aż 13 – 42. Lwy zgotowały Królom zimny prysznic, ale dzisiaj mają do dyspozycji zdecydowanie węższy skład. Szczególnie brakuje im kreatywnych zawodników ofensywnych. W dotychczasowych trzech spotkaniach nie zdołali zdobyć nawet jednego przyłożenia, co nie jest dobrym prognostykiem przed starciem ze znakomitą Królewską defensywą. Lwom na pewno nie zabraknie ambicji. Wsparcie lokalnej publiczności może być dodatkowym atutem. Gliwiczanie po cichu marzą o powtórce sprzed roku, ale niewielu znajdzie się odważnych, którzy postawiliby na ich zwycięstwo.

#PLFA1

- Lakers Olsztyn vs. Kozły Poznań

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1973″]

Spodziewany się dobrego meczu, a o wynik jestem spokojny. Nastroje po porażce z Sharks są wbrew pozorom lepsze od tych, które dopisywały nam wcześniej. Każdy z zawodników zmotywował się jeszcze bardziej. Jesteśmy świetnie przygotowani fizycznie i to jest nasz atut. Zaszczepiamy w naszych młodych zawodnikach twardy, fizyczny futbol i na taki Lakers powinni się przygotować. – Patryk Barczak, Kozły Poznań.

Lakers i Kozły zagrają ze sobą po raz pierwszy, choć obydwa kluby mogą pochwalić się długim ligowym stażem. Kibice typujący faworyta na oficjalnej stronie ligowej jednoznacznie stawiają na Kozły, ale w przypadku wygranej Jeziorowcy mogą przeskoczyć poznaniaków w ligowej tabeli. Aktualny wicemistrz PLFA2 rozpoczął rozgrywki od dwóch wyjazdowych porażek. Na dzień dobry źle funkcjonował atak, a w drugiej kolejce nie imponowała defensywa. Na szczęście dla olsztynian po powrocie do domu formę udało się ustabilizować. W starciu z Bydgoszcz Archers przyszła pierwsza wygrana, która wyraźnie poprawiła humory pierwszoligowego beniaminka. W drugim z rzędu meczu domowym Lakers podejmą rywala z Topligowymi doświadczeniami. Choć Kozły nigdy nie były potentatem w najwyższej klasie rozgrywkowej, to są przyzwyczajeni do starć z grającymi fizycznie rywalami. Na uwagę zasługuje fakt, że drużyna po cichu, ale za to bardzo konsekwentnie wraca na właściwe tory. Przebudowa po tragicznym sezonie w najwyższej klasie rozgrywkowej przebiega bardzo obiecująco. Zawodnicy jednogłośnie chwalą atmosferę w klubie, a to wzajemnie nakręca do cięższej pracy i większego zaangażowania w treningi. Kozły zapowiadają, że jadą do Olsztyna nie tylko po zwycięstwo, ale również by wykonać kolejny krok w drużynowej integracji. Czy Jeziorowcy zdołają popsuć im humory?

autor: Dawid Biały

foto: Sławek Boczkowski