Kings oraz Sharks nie przestają dominować. Grają swoje i prowadząc odpowiednio na południu i północy budują nad rywalami coraz większą przewagę. W przypadku faworytów już raczej niespodzianek nie będzie. Jednak za ich plecami wykluwa się jeden z najciekawszych finiszów w ligowej historii. Meczów bez znaczenia będziemy mieli jak na lekarstwo, a praktycznie każde starcie może mieć poważne playoffowe implikacje. W najbliższy weekend, Lions zmierzą się z Rebels, Archers zawalczą z Sharks, Kozły ugoszczą Lakers, a Wilki podejmą Dukes. Szykuje się świetna kolejka. 

- Gliwice Lions vs. Silesia Rebels

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2084″]

– Spodziewamy się twardej, mocnej gry i na taką się przygotowujemy. Mimo serii porażek nastroje w drużynie są dobre, z meczu na mecz popełniamy coraz mniej błędów. Gramy z rywalem zza między, więc traktujemy ten mecz bardzo poważnie i mamy wiele do udowodnienia. Każdy z nas zostawi na boisku wszystko, żeby wygrać. Nie odpuścimy ani jednego bloku, ani jednej akcji. Będziemy walczyć jak lwy, aby obronić swoje terytorium. – Jakub Szymczyk, Gliwice Lions.

Jeszcze tydzień temu szanse Lions na utrzymanie nie prezentowały się aż tak źle. Najsłabsi na północy Archers przegrywali z każdym, a więc Lwy miały w planach wywalczenie jednego zwycięstwa, by załapać się na mecz barażowy. Sytuacja gliwiczan uległa radykalnemu pogorszeniu w momencie kiedy Łucznicy zdołali ograć Rhinos. Teraz do zachowania szans na utrzymanie Lions potrzebują dwóch wygranych. Biorąc pod uwagę ich sytuację kadrową to wszystko zakrawa o „mission impossible”. Nie zmienia to faktu, że walczyć trzeba do samego końca. Przed Lwami dwa domowe mecze, a w pierwszym z nich na stadionie w Wilczym Gardle pojawią się Silesia Rebels. Derbowe starcie samo w sobie wyzwala wiele emocji, ale tym razem będzie miało znaczenie szczególne. Rebelianci chcą się odbudować po dwóch bardzo średnich występach, w których zdobyli zaledwie jedno przyłożenie. Wyraźne porażki z Wilkami, a także Kings sprawiły, że Silesii bliżej teraz do dna tabeli południa niż do upragnionych playoffs. Ich humory poprawia jedynie fakt, że na własnym terenie pokonali Lions wyraźnie, nie pozwalając ofensywie rywala na swobodne rozgrywanie. Tym razem plan Rebels na wygraną będzie bardzo podobny. Mając na uwadze własne problemy ze skutecznym zdobywaniem jardów zamierzają zdominować walkę na linii wznowienia akcji wywierając wielką i urozmaiconą presję na rozgrywającym Lwów. W meczu inaugurującym sezonu taktyka zadziałała i Silesia ma nadzieję, że tym razem będzie podobnie. Porażka gospodarzy sprawi, że będą już jedną nogą w PLFA2. Mają o co walczyć.

#PLFA1

- Archers Bydgoszcz vs. Warsaw Sharks

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2088″]

– Nastroje w zespole są bardzo dobre. Po nieudanej pierwszej części sezonu wreszcie zaczęliśmy grać swój futbol. To cieszy, a chłopaki chcą więcej. Wreszcie pot i krew przyniosły zwycięstwo. Na pewno idziemy po więcej. Aby myśleć o dobrym wyniku z Sharks musimy poprawić tacklowanie, a także kontrolować czas i możliwie jak najdłuższej trzymać Luke’a na sidelinie. Druga połowa pierwszego meczu z Rekinami była zimnym prysznicem. Jestem pewien, że jeśli zrealizujemy swoje cele, to taki wynik się nie powtórzy – Bartosz Spłocharski, Bydgoszcz Archers.

Łucznicy są świeżo po historycznej chwili dla swojego klubu. Pokonując na wyjeździe Rhinos zaliczyli swoje pierwsze zwycięstwo w PLFA1. Tryumf wyraźnie poprawił nastroje w klubie i wlał w serca zawodników oraz kibiców nadzieje na utrzymanie. Rozbudził również oczekiwania, a warto podkreślić, że jedno zwycięstwo niczego nie gwarantuje, może poza przybliżeniem do rywalizacji w barażach. Teraz przed Archers czas na trudny powrót do rzeczywistości. Bydgoszcz odwiedzą niepokonani liderzy północy PLFA1. Obawę gospodarzy musi budzić fakt, że Sharks rozkręcają się z meczu na mecz, a ich ofensywa zdobywa przyłożenia z coraz większą łatwością. W starciu z Lakers wbili rywalom aż 58 punktów umacniając się na pozycji najskuteczniejszego pierwszoligowego ataku. Rekiny zdobywają w każdym meczu średnio prawie sześć touchdownów, a druga najlepsza ofensywa w PLFA1 jest w tym aspekcie o blisko jedną czwartą słabsza. Warszawska obrona również nie próżnuje. W poprzednim starciu z Łucznikami pozwoliła rywalom na zdobycie zaledwie jednego przyłożenia, a teraz przystępuje do meczu z twardym postanowieniem poprawy tego osiągnięcia. Sharks są zdecydowanymi faworytami, a wygrana może im praktycznie zapewnić zwycięstwo w grupie. Przed Archers bardzo trudny weekend.

#PLFA1

-Kozły Poznań vs. Lakers Olsztyn

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2090″]

– Spodziewamy się dokładnie tego samego, co Lakers pokazali w naszym pierwszym starciu, czyli bardzo dobrej gry ich amerykańskiego rozgrywającego. Nastrój wśród Kozłów jest dobry. Trenerzy dokładnie przeanalizowali nasz poprzedni mecz i wiemy jakie błędy popełniliśmy. Tym razem nie oddamy ani jednego jarda boiska bez walki. Porażkę w Olsztynie traktujemy jako minimalne potknięcie. – Bartosz Paltos, Kozły Poznań

Obydwie ekipy spotkały się po raz pierwsze przed zaledwie dwoma tygodniami. Zafundowały wtedy swoim fanom prawdziwy dreszczowiec, który zakończył się szaleńczą pogonią w wykonaniu Lakers, a także dramatycznym zwycięstwem po dogrywce. Jeziorowcy zdołali odrobić w końcówce 21 – punktową stratę, co jest jednym z największych powrotów w historii PLFA. Kozły wracały do domu w minorowych nastrojach, a w ostatni weekend pauzowały. Miały więc aż dwa tygodnie na solidne przygotowanie do rewanżu. Każdy z przedstawicieli klubu zapewnia, że nie zmarnowali tego czasu. Reprezentanci Poznania zrobią wszystko, aby o wiele szybciej kończyć każdą z ofensywnych zagrywek rywala. Niesamowite ucieczki w wykonaniu prowadzącego atak Lakers Jamara Dialsa mocno zaszły im za skórę i tym razem defensywa ma nie dopuścić do podobnych sytuacji. Olsztynianie faktycznie punktują nieźle, ale też mają sporo problemów z zatrzymywaniem rywali. Przed tygodniem wyszli na sensacyjne prowadzenie w starciu z faworyzowanymi Sharks. Ta sytuacja mocno zmotywowała Rekiny, które w samej tylko drugiej kwarcie zdołały wbić rywalom aż 34 punkty. W sumie obrona Lakers straciła ich 46 z rzędu i 58 w całym spotkaniu. To statystycznie najsłabszy występ na pierwszoligowym froncie w bieżących rozgrywkach. Wyjazd do Poznania ma wiązać się dla olsztynian z powrotem do skutecznej walki o playoffs. Gospodarze mają jednak bardzo podobne plany. Zrobią wszystko, aby uniemożliwić rywalom powrót na zwycięskie szlaki.

#PLFA1

- Lakers Olsztyn vs. Warsaw Sharks

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2059″]

– Do Olsztyna jedziemy z nastawieniem na dobry mecz. Chcemy udowodnić, ze wygrana w pierwszym starciu oraz nasz bilans w tym sezonie to nie przypadek. Nastroje w drużynie są bardzo dobre, mimo to staramy się nie wybiegać za daleko w przyszłość. Skupiamy się na najbliższym rywalu i tak jak powtarza nasz rozgrywający Luke – „po każdym meczu mamy w tabeli bilans 0-0”. Jesteśmy przygotowani. Wiemy czego się spodziewać po Lakers i jedziemy po zwycięstwo. – Paweł Pankau, Warsaw Sharks.

Jeziorowcy się rozkręcają, a na własnym terenie skutecznie zaskakują kolejnych rywali. W miniony weekend po szaleńczym powrocie i emocjonującej końcówce zdołali po dogrywce pokonać Kozły. Niewiele osób stawiało na nich w tym meczu, ale wygraną udowodnili, że trzeba się z nimi liczyć. Rozgrywający Jamar Dials wyrasta na mistrza „zyskiwania czasu”. W imponującym stylu przedłuża akcje dając kolegom więcej możliwości do zdobywania punktów. Wijąc się jak węgorz ucieka przed presją rywali i udowadnia tym samym, że zarząd Lakers nie pomylił się przedłużając z nim kontrakt. Po dwóch wyjazdowych porażkach olsztynianie odrodzili się na własnym terenie, gdzie liczą na wywalczenie trzeciego zwycięstwa z rzędu. Ten wyczyn mógłby dać im awans na miejsce premiowane awansem do playoffs. Całkiem nieźle, jak na drużynę, która jeszcze niedawno była zdecydowanie bliżej nizin grupy północnej. Warto podkreślić, że Lakers są klubem, który w tegorocznych rozgrywkach sprawił największe problemy faworyzowanym Sharks. Rekiny zaliczyły przeciwko nim swój najgorszy występ ofensywny zdobywając zaledwie trzy przyłożenia. Choć atak prowadzony przez Luke’a Zetazate wyraźnie się rozkręca, to olsztynianie z całą pewnością nie stoją na straconej pozycji. Przed tygodniem zaliczyli jeden z najbardziej spektakularnych powrotów w ligowej historii, co bardzo pozytywnie wpłynęło na atmosferę w klubie. Czy tym razem również wprawią swoich kibiców w euforię?

#PLFA1

- Wilki Łódzkie vs. Warsaw Dukes

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2092″]

– Dukes stracili Avery’ego Nelomsa, który był motorem napędowym ich drużyny. Na naszym terenie zamierzamy sprowadzić ich na ziemie i pokazać, co się dzieje z zespołami opierającymi swój atak na amerykańskim zaciągu. Rywale powinni szykować się na ciężkie zderzenie z rzeczywistością. Od wygranej z Rebels emocje w drużynie sięgają zenitu. Trenerzy mówią nam, że na ten sezon mamy tylko jeden cel, a jest nim awans do playoffs. Aby się tam dostać musimy pokonać Dukes. – Damian Waszczyk, Wilki Łódzkie.

Wilki są na swoim terenie niesamowicie groźne. Przekonały się już o tym dwie ekipy z Górnego Śląska. O ile wygrana nad Lions nie była jeszcze wielką niespodzianką, to już tryumf nad Rebels (tydzień po ich zwycięstwie nad Dukes) dał reprezentantom Łodzi wielki zastrzyk motywacji. W swoim trzecim meczu domowym Wilki zmierzą się z Książętami. Pamiętają dobrze zimny prysznic na otwarcie sezonu i pałają rządzą rewanżu. Będą mieli do czynienia z zupełnie innym rywalem niż ten, który pokonał ich aż 42 – 6. W składzie Dukes zabraknie rehabilitującego się po operacji Avery’ego Nelomsa. Kontuzjowanego rozgrywającego zastąpił doświadczony Daniel Krawiec, który znakomicie radził sobie w starciu z Lions. Tym razem jego umiejętności oraz przygotowanie zostaną wystawione na jeszcze trudniejszy test. Wilki uderzają bardzo mocno i skutecznie, o czym przekonali się Rebels. Przed własną publicznością stracili w bieżących rozgrywkach zaledwie jedno przyłożenie. To statystyka oddziałująca na każdy atak przybywający na mecz do centrum Polski. Obydwie ekipy zdają sobie sprawę ze znaczenia niedzielnego starcia. Zwycięzca wykonuje wielki krok w kierunku playoffs, a przegrany mocno komplikuje swoją sytuację. Dukes będą chcieli udowodnić, że kryzys związany z plagą kontuzji mają już daleko za plecami. Domowa wygrana nad Lions dała im możliwość przegrupowania i podbudowania pewności siebie. Wilki z drugiej strony wracają na boisko po dwutygodniowej przerwie. Są głodne gry i zwycięstw. Będą bardzo niewygodnym przeciwnikiem.

autor: Dawid Biały