Weekend otwierający nowy sezon PLFA1 przyniósł wiele ciekawych rozstrzygnięć i, przede wszystkim, sporo emocji. Każde z czterech spotkań miało swoje smaczki i tylko jeden mecz zakończył się wysokim zwycięstwem jednej z drużyn. To wbrew pozorom ważna informacja. Po roku, który obfitował w „mecze do jednej bramki”, w nowych rozgrywkach liczymy na więcej wyrównanych starć

Kraków Kings vs. Silesia Rebels

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1668″]

– Atmosfera przed sezonem jest pozytywnie napięta. Nie możemy się już doczekać pierwszego meczu, żeby pokazać wyniki naszych wielomiesięcznych przygotowań. Spodziewamy się fizycznego meczu i walki do ostatniego gwizdka. Tak, jak to zawsze ma miejsce z Rebels. – Filip Mościcki, Kraków Kings.

Inauguracja sezonu w Krakowie zapowiada się naprawdę ciekawie. Miejscowi są bardzo zadowoleni z pracy jaką wykonali w ostatnich miesiącach. Są przekonani, że dobrze wykorzystany czas w offseasonie musi przynieść efekt w postaci gry na najwyższym możliwym poziomie. Wiemy doskonale, że sporo elementów w postawie Królów wymagało poprawy i już wkrótce przekonamy się, czy ogrom zaangażowania przyniesie pożądany efekt. Reprezentanci Krakowa nie zdołali przed rokiem obronić mistrzostwa PLFA1, a do tego rozgrywki zakończyli na przedostatnim miejscu w grupie. Tym razem ma być inaczej, a do tego potrzebne jest mocne otwarcie. W końcu nic nie poprawia tak atmosfery w klubie, jak efektowne rozpoczęcie nowych rozgrywek.

Właśnie takie otwarcie w świetnym stylu mają za sobą Rebelianci. Przed własną widownią pokonali Gliwickie Lwy pozwalając im na zdobycie zaledwie dwóch punktów. Defensywa funkcjonowała świetnie, a atak w kluczowych momentach spokojnie radził sobie z rozbijaniem obrony Lions. Silesia wyjeżdża do Krakowa w doskonałych humorach. Opierają się one na solidnym fundamencie. Przed rokiem Rebels dwukrotnie poradzili sobie z Kings, a szczególnie druga wygrana (27-6), odniesiona została bardzo pewnie. Obydwie ekipy mogą pochwalić się szerokim składem, a ich nadzieje na zwycięstwo są dobrze uzasadnione. Batalia Rebeliantów z Królami zapowiada się na jeden z najbardziej wyrównanych meczów weekendu.

#PLFA1

Warsaw Sharks vs. Archers Bydgoszcz

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1674″]

– Nasz sztab szkoleniowy mimo zwycięstwa z Lakers nie był do końca zadowolony ze stylu gry i dyscypliny na boisku. W związku z tym, w bieżącym tygodniu skupiamy się na poprawianiu tych aspektów. Nasze morale wzrastało cały offseason, a po pierwszym spotkaniu czujemy wewnętrzny spokój. Jeśli do tego dojdzie pewność wszystkich swoich umiejętności to mogę obiecać, że Rekiny będą gryzły swoich rywali bardzo mocno. – Osman Sulkiewicz, Warsaw Sharks.

Podczas warszawskiego otwarcia sezonu w wykonaniu Sharks było zimno i mokro. Warunki atmosferyczne odcisnęły piętno na grze, która nie należała do aż tak perfekcyjnych, jak życzyliby sobie włodarze klubu. Zwycięstwo na dzień dobry miało być wysokie i pewne. Było okazałe i poniekąd zadowalające, ale Lakers nie pozwolili faworytom na łatwą przeprawę. Drugi mecz z rzędu na własnym terenie ma być dla Rekinów krokiem w kierunku niekwestionowanej dominacji na pierwszoligowym froncie. Tym razem każdy element we wszystkich formacjach ma działać jak w szwajcarskim zegarku. Rozpoczęcie sezonu od dwóch wygranych ma umocnić warszawską pewność siebie, Rekiny nie ukrywają, że interesuje ich wyłącznie pierwsze miejsce w grupie.

Ich rywalami będą Bydgoscy Archers, którzy mają za sobą prawdziwy „łamacz serc”. W meczu otwierającym nowy sezon ligowy gościli na własnym terenie Wyszków Rhinos. Zaliczyli bolesną wpadkę, pomimo iż przez trzy kwarty prowadzenie było po ich stronie. Obrona zaczęła uginać się pod wpływem solidnej i konsekwentnej gry ofensywy Nosorożców, a atak nie był wystarczająco skuteczny by przeciwstawić się rywalowi. Dwa zdobyte przyłożenia złożyły się na statystycznie najlepszy rezultat punktowy spośród wszystkich ekip, które uległy w pierwszej kolejce meczów. Trudno pogodzić się z porażką, kiedy wygrana była tak blisko. Łucznicy z całą pewnością zrobią wszystko, aby powrócić na zwycięskie tory. Jednak mecz z Sharks będzie dla nich bardzo wymagającym testem.

PLFA 1

Gilwice Lions vs. Warsaw Dukes

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1677″]

– W meczu z Wilkami Avery Neloms miał zdecydowanie zbyt wiele czasu na wykonanie podania, co skutkowało świetną skutecznością. Planujemy wywrzeć na nim oraz skrzydłowych większą presję. W ataku dysponujemy kilkoma zagrywkami, które z całą pewnością zaskoczą obronę Dukes. Czujemy się dobrze przygotowani i rywale na pewno nie będą mieli z nami łatwo. – Jakub Szymczyk, Gliwice Lions.

Lwy mają za sobą falstart, z którego należy możliwie szybko wyciągnąć wnioski. Rebelianci na własnym terenie wykorzystali praktycznie wszystkie słabości gliwickich rywali dając całej konkurencji wyraźny znak, jak należy grać przeciwko Lions. Bardzo agresywna postawa frontu ich defensywy sprawiała, że w linii ofensywnej pojawiały się dziury nie do załatania, a rozgrywający musiał ratować się improwizacją z góry skazaną na fiasko. Nie jest tajemnicą, że skład Gliwic to bardzo wąska mieszanka i pod tym względem starcie z Dukes można porównać do pojedynku Dawida z Goliatem. Otwarcie sezonu na własnym boisku będzie dla Lions bardzo trudnym sprawdzianem, a ewentualny pozytywny rezultat końcowy z całą pewnością uznany zostanie za sensację.

Reprezentanci Warszawy jadę na południe po drugie efektowne zwycięstwo, co po meczu z Wilkami wydaje się bardzo prawdopodobne. W pierwszej kolejce nie dali rywalowi najmniejszych szans zaliczając najbardziej okazałe otwarcie sezonu. Prowadzący atak Książąt Avery Neloms był praktycznie bezbłędny i po raz kolejny pokazał swoje wielkie umiejętności. Podawał z niespotykaną w Polsce precyzją i na dobrą sprawę nie miało dla niego znaczenia kto łapie piłkę. Dukes pokazali, że dysponują mega głębokim składem oraz… że średnia dyspozycja w sparingach była jedynie zasłoną dymną. Rozpoczęli z wysokiego C i chcą zasłużyć na miano walca rozjeżdżającego kolejnych rywali. Są faworytami, bez dwóch zdań.

PLFA 1

Kozły Poznań vs Rhinos Wyszków

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1681″]

– W drużynie panuje świetna atmosfera. Czujemy się dobrze przygotowani tak fizycznie, jak i mentalnie. Po raz pierwszy od lat zdecydowaliśmy się na grę w 100% krajowym składem. W niedzielę spodziewamy się ciężkiego meczu. Interesuje nas wyłącznie zwycięstwo! – Bartosz Paltos, Kozły Poznań

Enigmatyczna zapowiedź ze strony Kozłów nie może być zaskakująca. Dla większości futbolowego środowiska są największym znakiem zapytania rozpoczynających się rozgrywek. W Toplidze nie błyszczeli, ale zdołali wyjść z kryzysu i ustabilizować sytuację w klubie. Pomimo „chudych lat” należy pamiętać, że mają za sobą niemal dekadę doświadczeń w bataliach z najlepszymi w Polsce. Niezmiernie trudno porównywać porażki z Panthers, czy Seahawks z rywalizacją na niższym poziomie rozgrywkowym. Poznań liczy na to, że w PLFA1 zdoła się odbić i po cichu wzmacnia skład. Po raz kolejny w jego barwach zagrają Dominik Dąbrowski, Łukasz Lau oraz bracia Szymon i Patryk Barczak. To nie są anonimowe nazwiska w futbolowym światku. Warto dodać, że team zasili aż sześciu byłych Patriotów. Czyżby była to radykalna zmiana kierunku wiatru na poznańskim rynku transferowym?

Rywalami Kozłów będą Wyszków Rhinos, którzy rozpoczynają sezon od dwóch meczów wyjazdowych. Nosorożce mają środowisku sporo do udowodnienia i są na dobrej drodze do zmazania opinii klubu polegającego w dużej mierze na zagranicznym wsparciu. W pierwszej kolejce w imponujący sposób wrócili z dalekiej podróży i zdołali pokonać Bydgoszcz Archers. Solidna i konsekwentna gra ofensywy przełamała opór Łuczników. Ciekawe czy podobny rezultat uda się osiągnąć w starciu z nie tak dawnym Topligowcem. Beniaminek z całą pewnością spróbuje zawalczyć o pełną pulę. Kozły mają po swojej stronie przewagę zaskoczenia. Widzieli już swoich rywali w akcji, a sami efekt pracy w offseasonie zademonstrują dopiero w niedzielnym starciu. W Poznaniu na brak emocji nie będzie można narzekać.

autor: Dawid Biały