Długo wyczekiwali startu nowego sezonu polscy kibice futbolu amerykańskiego. W miniony weekend po wielu tygodniach oczekiwania nareszcie mogli po raz kolejny wybrać się na stadion swojej ulubionej drużyny i podziwiać swoich “gladiatorów” w akcji. W tym roku doszło do małej zmiany i futbolowy sezon otworzyły rozgrywki PLFA1, które od wygranej rozpoczęli Rhinos Wyszków, Silesia Rebels, Warsaw Sharks i Warsaw Dukes.

- Archers Bydgoszcz vs. Rhinos Wyszków

statystyki

I kwarta
7:0 przyłożenie Mateusza Marciniaka po 30-jardowej akcji powrotnej po odzyskaniu piłki zgubionej przez Rhinos (podwyższenie za jeden punkt Marcin Pałaszewski)
7:6 przyłożenie Tylera Williamsa po 25-jardowej akcji biegowej

II kwarta
14:6 przyłożenie Mikołaja Obrębskiego po 8-jardowej akcji po podaniu Philipa Villanuevy (podwyższenie za jeden punkt Marcin Pałaszewski)

III kwarta
14:12 przyłożenie Tylera Williamsa po 40-jardowej akcji biegowej

IV kwarta
14:14 dwa punkty (safety) dla Rhinos po powaleniu przez Kamila Wykowskiego rozgrywającego Archers w polu punktowym
14:22 przyłożenie Tylera Williamsa po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Tyler Williams po akcji biegowej)

Mecz obejrzało 100 widzów.

MVP meczu: Tyler Williams (rozgrywający Rhinos Wyszków)

źródło: PLFA.pl

Oficjalna inauguracja sezonu 2017 odbyła się w Bydgoszczy, gdzie miejscowi Archers podejmowali innego beniaminka na pierwszoligowym froncie – Rhinos Wyszków. Pierwszym przyłożeniem w tym roku popisał się Mateusz Marciniak, który skrzętnie wykorzystał błąd ofensywy gości i wykonał 30-jardową akcję powrotną. Marcin Pałaszewski podwyższył celnie za jeden punkt i Łucznicy prowadzili 7:0. Ich przewaga stopniała do jednego „oczka” jeszcze w pierwszej kwarcie, kiedy to skuteczną 25-jardową akcję biegową przeprowadził Tyler Williams. Na przerwę gospodarze schodzili z prowadzeniem 14:6 dzięki touchdownowi Mikołaja Obrębskiego i podwyższeniu za jeden punkt Marcina Pałaszewskiego.

Pogoda mocno pokrzyżowała nam plany ofensywne. Od samego początku meczu ciężko było nam przesuwać znaczniki jardów, a obrona Rhinos postawiła bardzo trudne warunki. Defensywnie zagraliśmy nieźle – zdobyliśmy punkty i kilka razy przejęliśmy piłkę. Niestety popełniliśmy więcej małych błędów niż przeciwnicy i musieliśmy uznać ich wyższość. Na najbliższy mecz planujemy poprawić fundamentalne aspekty futbolowe i zdecydowanie więcej czasu spędzić w ofensywie. Rhinos gratulujemy świetnej inauguracji sezonu i obiecujemy jeszcze bardziej zacięty rewanż – ocenił pierwsze spotkanie beniaminka PLFA1 Bartosz Spłocharski, trener ofensywy Bydgoszcz Archers

Nosorożcom nadzieje na korzystny rezultat dał w trzeciej kwarcie Williams, który tym razem zanotował 40-jardowy bieg. W ostatniej części spotkania gospodarze całkowicie roztrwonili wcześniej wywalczoną przewagę. Najpierw na tablicy wyników widniał remis 14:14 po tym, jak Kamil Wykowski powalił w polu karnym rozgrywającego Archers, a chwilę później po raz pierwszy w tym starciu na prowadzenie wyszli przyjezdni, których bohaterem został Tyler Williams. Quarterback ekipy z Wyszkowa podwyższył również skutecznie za dwa punkty, tym samym ustalając rezultat pierwszego w tym sezonie meczu PLFA1 na 22:14 dla Nosorożców z Wyszkowa.

Mecz rozegrany w bardzo ciężkich warunkach. Praktycznie wyłączone podania sprawiły, że była to mocna gra biegowa. Dla naszego stylu gry to trochę inna bajka, ponieważ przez dwa sezony w większości graliśmy akcje podaniowe. Ale zrobiliśmy swoje. Mimo kilku błędów spowodowanych pogodą oraz tym, że to był pierwszy mecz od półfinału PLFA2, zagraliśmy solidne spotkanie. Z meczu na mecz powinno to wszystko działać lepiej – napłynął głos Piotra Wykowskiego reprezentującego obóz zwycięzców z Wyszkowa.

[azexo_html]JTNDcCUzRSUwQSUzQ2lmcmFtZSUyMHdpZHRoJTNEJTIyNTgwJTIyJTIwaGVpZ2h0JTNEJTIyMzI2JTIyJTIwc3JjJTNEJTIyaHR0cHMlM0ElMkYlMkZ3d3cueW91dHViZS5jb20lMkZlbWJlZCUyRlpwV1ZQSlNadUFrJTIyJTIwZnJhbWVib3JkZXIlM0QlMjIwJTIyJTIwYWxsb3dmdWxsc2NyZWVuJTNFJTNDJTJGaWZyYW1lJTNFJTBBJTIwJTIwJTNDYnIlMkYlM0UlMEElMjAlMjAlM0NhJTIwaHJlZiUzRCUyMmh0dHAlM0ElMkYlMkZib3h2aWRlb3MucGwlMkYlMjIlM0UlMEElMjAlMjAlMjAlMjAlMjAlMjBQcm9kdWtjamElM0ElMjBCb3glMjBWaWRlb3MlMEElMjAlMjAlM0MlMkZhJTNFJTBBJTNDJTJGcCUzRSUwQQ==[/azexo_html]

#PLFA1

- AZS Silesia Rebels vs. Gliwice Lions

statystyki

I kwarta
6:0 przyłożenie Grzegorza Kozuba po 2-jardowej akcji biegowej

II kwarta
9:0 27-jardowe kopnięcie z pola w wykonaniu Benjamina Bołdysa

17:0 przyłożenie Matuesza Garusa po 20-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za dwa punkty Jan Trojniak po akcji biegowej)
19:0 dwa punkty dla obrony (safety) po zablokowaniu odkopnięcia w polu punktowym przez Aleksandra Mieruszyńskiego
25:0 przyłożenie Benjamina Bołdysa po 3-jardowej akcji biegowej
25:2 100-jardowa akcja powrotna Marcina Jankowskiego po przechwycie piłki przy próbie podwyższenia za dwa punkty  w wykonaniu Rebels

Mecz obejrzało 500 widzów.

MVP meczu: Mateusz Garus (Silesia Rebels)

W pierwszej kolejce byliśmy także świadkami sporej gratki dla kibiców, bowiem doszło do derbowego starcia Silesii Rebels z Gliwice Lions. Starcie o panowanie na Śląsku lepiej rozpoczęli gospodarze, których na prowadzenie w pierwszej kwarcie wyprowadził krótką akcją biegową Grzegorz Kozub. Nieudane podwyższenie nie wpłynęło negatywnie na zespół Rebels. Wręcz przeciwnie – w drugiej kwarcie ich prowadzenie powiększył niemal 30-jardowym kopnięciem z pola Benjamin Bołdys. W tej części gry atak Lwów prezentował ogromny chaos, co perfekcyjnie wykorzystali gospodarze. 17:0 było po tym, jak efektowną akcją powrotną po przechwycie popisał się Mateusz Garus, a za dwa „oczka” podwyższył Jan Trojniak. Kolejne dwa punkty na konto Rebels trafiły dzięki safety i przyjezdni powoli tracili już nadzieje na uzyskanie korzystnego rezultatu, tym bardziej, że po przyłożeniu Benjamina Bołdysa na tablicy widniało już 25:0. Rozmiary porażki udało się zmniejszyć gościom z Gliwic chwilę później, kiedy to przy próbie podwyższenia za dwa Rebels zgubili piłkę, a akcję powrotną wykonał Marcin Jankowski.

Oczywiście jechaliśmy po wygraną, niemniej jednak tym razem lepsza okazała się drużyna Rebeliantów. Cieszymy się z tego, że to właśnie na Śląsku rozpoczynaliśmy nasz tegoroczny sezon, w fajnej sportowej atmosferze. Przed nami cały sezon i cała masa wyzwań z kolejnymi rywalami. Czekamy na kolejne mecze, intensywnie się przygotowując, analizujemy popełnione błędy i realizujemy nasz plan na ten rok! Już w najbliższą niedzielę w pełni sił wracamy na boisko, tym razem w Gliwicach, gdzie podejmiemy drużynę Warsaw Dukes i na tym w tej chwili skupiamy swoją uwagę – powiedział po przegranych derbach Michał Jagieła.

Po zmianie stron żadna z ekip nie potrafiła zmienić stanu rywalizacji, w związku z czym to futboliści Silesii Rebels mogli świętować okazałe zwycięstwo w derbach Śląska, a co za tym idzie odnieśli pierwszy w tym sezonie triumf.

Jesteśmy zadowoleni, że udało się dobrze rozpocząć sezon. Lions pomimo krótkiej ławki postawili ciężkie warunki, jednak bardzo dobrze zagrana pierwsza połowa zapewniła nam sukces. W drugiej daliśmy szansę nowym chłopakom , tak aby poczuli atmosferę oraz tempo gry. Z uwagi na to, że mamy tylko 6 dni przerwy do następnego meczu, wraz z ostatnim gwizdkiem spotkania z Lions rozpoczęły się nasze przygotowania do potyczki z Kraków Kings. Czas na świętowanie będziemy mieli po zakończeniu sezonu – ocenił natomiast reprezentujący Rebels running back Jan Trojniak, któremu udało się wywalczyć w tym starciu dwa punkty.

#PLFA1

- Warsaw Sharks vs. Lakers Olsztyn

statystyki

I kwarta
3:0 31-jardowe kopnięcie z pola Kamila Ronczki


II kwarta
3:3 25-jardowe kopnięcie z pola Piotra Gołackiego

9:3 przyłożenie Karola Kowalczyka po 25-jardowej akcji po podaniu Luke’a Zetazate 

III kwarta
15:3 przyłożenie Jana Omelańczuka po 20-jardowej akcji po podaniu Luke’a Zetazate (podwyższenie za jeden punkt Kamil Ronczka)

23:3 przyłożenie Rafała Frąka po 22-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Jędrzej Kubica po podaniu Jana Hernika)

IV kwarta
23:10 przyłożenie Kamila Polskiego po 9-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Piotr Gołacki)

Mecz obejrzało 400 widzów.

MVP meczu: Krzysztof Tomczak (safety Warsaw Sharks)

źródło: PLFA.pl

Pierwszoligowe rozgrywki zainaugurowano również w stolicy, gdzie naprzeciw siebie stanęły ekipy, których w poprzedniej kampanii nie oglądaliśmy na poziomie PLFA1. Warsaw Sharks bowiem jeszcze w tamtym roku prezentowali się w Toplidze, natomiast AZS Olsztyn Lakers awans na drugi poziom rozgrywkowy zapewnili sobie dzięki znakomitemu poprzedniemu sezonowi, zwieńczonemu wicemistrzostwem PLFA2. Różnica doświadczenia nie była zbyt wyraźna w pierwszych minutach, lecz trzeba przyznać, że zdecydowanie częściej w ataku byli gospodarze. To właśnie oni zapunktowali w pierwszej kwarcie – field goal Kamila Ronczki z 31 jardów znalazł drogę między słupki, wobec czego Rekiny wyszły na prowadzenie, które potrwało do pierwszych chwil drugiej kwarty. Wówczas również kopnięciem z pola popisał się Piotr Gołacki. W dobrej dyspozycji znajdował się nowy nabytek stołecznej ekipy, Luke Zetazate, którego jedno z podań trafiło w ręce Karola Kowalczyka, a temu nie pozostało nic innego, jak zameldować się w polu punktowym. Próba podwyższenia za dwa punkty Grzegorza Wójcika nie powiodła się, wobec czego gospodarze schodzili do szatni z prowadzeniem 9:3.

Po chwili odpoczynku Sharks nie zamierzali zmniejszać tempa, czego efektem było przyłożenie Jana Omelańczuka. Tym razem do podwyższenia desygnowano Kamila Ronczkę, a ten kopnął minimalnie obok słupka, więc wynik brzmiał wówczas 15:3. W ostatniej kwarcie gospodarzom również udało się zanotować touchdown, którego autorem został Rafał Frąk. Na podwyższenie na pozycji rozgrywającego postawiono na młodego Jana Hernika, który spełnił pokładane w nim nadzieje, celnie posyłając piłkę do swojego jeszcze młodszego kolegi, Jędrzeja Kubicy i Rekiny wygrywały już wówczas 23:3. Gościom z Olsztyna udało się nieco zmniejszyć rozmiary porażki w ostatnich minutach spotkania, kiedy to swoją siłę wykorzystał Kamil Polski, który przepchnął rywali i przebił się w endzone zespołu z Warszawy. Udanym podwyższeniem za jeden punkt rezultat spotkania na 23:10 ustalił Piotr Gołacki.

To było nerwowe spotkanie. Byliśmy solidnie przygotowani do tego meczu, a Lakers zagrali dokładnie tak, jak się spodziewaliśmy. Łapaliśmy za dużo kar i oddawaliśmy cenne jardy przeciwnikowi, stąd straty punktowe w tym meczu. Nasza ofensywa potrzebuje jeszcze trochę zgrania, ale w drugiej połowie wyglądało to już dużo lepiej. Jesteśmy świadomi swoich błędów i wiemy co mamy do poprawy w nadchodzącym tygodniu, by być przygotowanym jak najlepiej do sobotniego starcia z Bydgoszcz Archers – zapewnił prezes Warsaw Sharks, Osman Sulkiewicz.

[azexo_html]JTNDcCUzRSUwQSUyMCUyMCUzQ2lmcmFtZSUyMHNyYyUzRCUyMmh0dHBzJTNBJTJGJTJGd3d3LmZhY2Vib29rLmNvbSUyRnBsdWdpbnMlMkZ2aWRlby5waHAlM0ZocmVmJTNEaHR0cHMlMjUzQSUyNTJGJTI1MkZ3d3cuZmFjZWJvb2suY29tJTI1MkZXYXJzYXdTaGFya3NBRkMlMjUyRnZpZGVvcyUyNTJGMTQ3ODc0NzE4ODgxNjc4MyUyNTJGJTI2c2hvd190ZXh0JTNEMCUyNndpZHRoJTNENTYwJTIyJTIwd2lkdGglM0QlMjI1NjAlMjIlMjBoZWlnaHQlM0QlMjIzODUlMjIlMjBzdHlsZSUzRCUyMmJvcmRlciUzQW5vbmUlM0JvdmVyZmxvdyUzQWhpZGRlbiUyMiUyMHNjcm9sbGluZyUzRCUyMm5vJTIyJTIwZnJhbWVib3JkZXIlM0QlMjIwJTIyJTIwYWxsb3dUcmFuc3BhcmVuY3klM0QlMjJ0cnVlJTIyJTIwYWxsb3dGdWxsU2NyZWVuJTNEJTIydHJ1ZSUyMiUzRSUwQSUyMCUyMCUzQyUyRmlmcmFtZSUzRSUwQSUyMCUyMCUzQ2JyJTJGJTNFJTBBJTIwJTIwJTNDYSUyMGhyZWYlM0QlMjJodHRwJTNBJTJGJTJGYm94dmlkZW9zLnBsJTJGJTIyJTNFUHJvZHVrY2phJTNBJTIwQm94JTIwVmlkZW9zJTNDJTJGYSUzRSUwQSUzQyUyRnAlM0UlMEE=[/azexo_html]

#PLFA1

- Warsaw Dukes vs. Wilki Łódzkie

statystyki

I kwarta
6:0 przyłożenie Krzysztofa Ufnala po 10-jardowej akcji po podaniu Avery’ego Nelomsa

II kwarta
13:0 przyłożenie Witolda Szpotańskiego po 35-jardowej akcji po podaniu Avery’ego Nelomsa (podwyższenie za jeden punkt Eryk Przepiórzyński)

21:0 przyłożenie Marcina Jodłowskiego po 35-jardowej akcji po podaniu Avery’ego Nelomsa (podwyższenie za dwa punkty Adrian Sawicki po podaniu Avery’ego Nelomsa)
28:0 przyłożenie Marcina Jodłowskiego po 4-jardowej akcji po podaniu Avery’ego Nelomsa (podwyższenie za jeden punkt Eryk Przepiórzyński)

III kwarta
28:6 przyłożenie Damiana Waszczyka po 1-jardowej akcji biegowej

35:6 przyłożenie Bartłomieja Sikory po 80-jardowej akcji powrotnej po wykopie (podwyższenie za jeden punkt Eryk Przepiórzyński)

IV kwarta
42:6 przyłożenie Dawida Chmielewskiego po 10-jardowej akcji po podaniu Avery’ego Nelomsa (podwyższenie za jeden punkt Eryk Przepiórzyński)

Mecz obejrzało 300 widzów.

MVP meczu: Avery Neloms (rozgrywający Warsaw Dukes)

źródło: PLFA.pl

Pierwszy weekend zmagań futbolowych zakończył się w Ząbkach, gdzie faworyzowani Warsaw Dukes podejmowali Wilki Łódzkie i nie zawiedli swoich kibiców. Już po kilku minutach półfinaliści poprzedniego sezonu PLFA1 objęli prowadzenie dzięki 10-jardowej akcji biegowej Krzysztofa Ufnala. Szczególnie dużo działo się jednak w drugiej kwarcie, w której prawdziwy popis gry zaprezentował Avery Neloms. Po podaniach rozgrywającego Książąt przyłożenia zanotowali Witold Szpotański, oraz dwukrotnie Marcin Jodłowski. Neloms „maczał palce” także przy jednym z podwyższeń, kiedy to jego dogranie wyłapał Adrian Sawicki. Dwa celne podwyższenia za jeden punkt dorzucił także Eryk Przepiórzyński i gospodarze schodzili do szatni prowadząc 28:0.

Dukes zagrali bardzo dobry mecz, są drużyną kompletną i mają ogromny potencjał ofensywny. My niestety po raz kolejny, co staje się niechlubną zasadą dla Wilków, zaczynamy sezon od zimnego prysznica. Nasz atak nawet po długich i dobrze skonstruowanych akcjach nie potrafił kończyć ich punktami. Cała formacja jednak działa prawidłowo i w następnych spotkaniach będzie potrafiła stawiać kropki nad „i”. Obrona grała delikatnie zwolniona od samego początku, osłabiona nieobecnością swojego kapitana. Zaczęli troszkę ospale, a w trakcie meczu, gdy przeciwnik powiększał swoja przewagę, ciążyła na nich coraz większa presja. Niestety, Wilki rozpędzają się zawsze powoli, mam jednak nadzieję, że w tym sezonie nieudany debiut wystarczy, żeby obudzić wilczy apetyt na ligowe punkty – patrzy z optymizmem w przyszłość zawodnik Wilków Łódzkich Bartłomiej Knap.

Goście z Łodzi nie zamierzali tanio sprzedać skóry, co udowodnił swoim przyłożeniem Damian Waszczyk. Prawdziwą ozdobą niedzielnego widowiska było jednak niewątpliwie to, co wydarzyło się chwilę później. Przyjezdni po nieudanym podwyższeniu wznawiali wykopem grę, a na pozycji returnera na piłkę czekał Bartłomiej Sikora. Zawodnik Warsaw Dukes złapał futbolówkę i bez większych problemów przebiegł ponad 80 jardów, meldując się ostatecznie w polu punktowym Wilków Łódzkich. Po podwyższeniu Przepiórzyńskiego wynik zmienił się zatem na 35:6. Nie było to jednak ostatnie słowo warszawskich Książąt – w ostatniej kwarcie przyłożenie dorzucił jeszcze Dawid Chmielewski, co w połączeniu z kolejnym udanym kopnięciem Eryka Przepiórzyńskiego dało nam ostateczny rezultat 43:6.

Jesteśmy zadowoleni z wyniku naszego pierwszego spotkania w tym sezonie. Pokazaliśmy, że wykonaliśmy olbrzymie postępy zarówno w ofensywie jak i defensywie. Jako kapitan obrony jestem bardzo zadowolony z naszej gry. Graliśmy konsekwentnie i skutecznie realizowaliśmy plan trenera Dillona. Nasi przeciwnicy również pokazali, że mieli produktywny offseason, jednak to bilans popełnionych błędów w meczu wyszedł na naszą korzyść. W drużynie panuje dobra atmosfera, ale cel jest jeden i pozostał nam tylko tydzień na przeanalizowanie materiału ze spotkania i doszlifowanie naszej gry.  Kolejny sprawdzian w sobotę w Gliwicach – starał się tonować nieco nastroje linebacker Warsaw Dukes i reprezentant Polski, Jan Kadzikiewicz.

[azexo_html]JTNDcCUzRSUwQSUzQ2lmcmFtZSUyMHdpZHRoJTNEJTIyNTgwJTIyJTIwaGVpZ2h0JTNEJTIyMzI2JTIyJTIwc3JjJTNEJTIyaHR0cHMlM0ElMkYlMkZ3d3cueW91dHViZS5jb20lMkZlbWJlZCUyRlZqdXdjR1hrSHk0JTIyJTIwZnJhbWVib3JkZXIlM0QlMjIwJTIyJTIwYWxsb3dmdWxsc2NyZWVuJTNFJTNDJTJGaWZyYW1lJTNFJTBBJTIwJTIwJTNDYnIlMkYlM0UlMEElMjAlMjAlM0NhJTIwaHJlZiUzRCUyMmh0dHAlM0ElMkYlMkZib3h2aWRlb3MucGwlMkYlMjIlM0UlMEElMjAlMjAlMjAlMjAlMjAlMjBQcm9kdWtjamElM0ElMjBCb3glMjBWaWRlb3MlMEElMjAlMjAlM0MlMkZhJTNFJTBBJTNDJTJGcCUzRSUwQQ==[/azexo_html]

autor: Mariusz Kańkowski