To już jest ten moment. Po pięciu miesiącach oczekiwania nadchodzi wielkimi krokami – dwunasty sezon rywalizacji w Polskiej Lidze Futbolu Amerykańskiego. Na inauguracyjny weekend zaplanowano cztery spotkania. Pierwszy kickoff będzie miał miejsce w sobotę, w Bydgoszczy. Kolejne trzy mecze odbędą się w niedzielę w Warszawie, a także Chorzowie. Czy starcia otwierające sezon 2017 zaspokoją potrzeby wytęsknionych fanatyków futbolu? O tym przekonamy się już wkrótce.

- Archers Bydgoszcz vs. Rhinos Wyszków

Łucznicy po historycznym awansie do PLFA1, w swoim pierwszoligowym debiucie trafią na… innego beniaminka. Całkiem niezły scenariusz dla ekipy, która chciałaby możliwie najbardziej bezboleśnie nabrać doświadczenia na wyższym poziomie rozgrywkowym. Awans został wywalczony przez futbolistów z Bydgoszczy po czterech latach w PLFA2 i przyniósł sporo zmian jakościowych. W klubie pojawił się nowy coach (Tim Tobin), a także amerykański rozgrywający (Philip Villanueva). Czy drużyna, która radziła sobie do tej pory z dość nikłą pomocą zza wielkiej wody zdoła szybko odnaleźć się w nowej rzeczywistości?

– Za nami bardzo intensywnie przepracowany offseason, a przed nami pierwszy trudny sprawdzian. Jesteśmy pewni swoich sił i nie oddamy własnej ziemi za darmo. To dla nas wielki zaszczyt, że organizujemy mecz inaugurujący sezon. Zapowiada się zacięta walka. – Marcin Spłocharski, asystent trenera Bydgoszcz Archers.

W nieco odmiennej sytuacji znajduje się ich sobotni rywal. Wyszków Rhinos to klub, który zdołał w błyskawicznym tempie podbić drugoligowe boiska. Ostatni sezon zasadniczy zakończył bez porażki na pierwszym miejscu w przedplayoffowej klasyfikacji. Nosorożce typowane na największego faworyta PLFA2 sensacyjnie uległy w półfinale Olsztyn Lakers. Szczęśliwie, wcześniejsze dokonania wystarczyły, aby już w drugim sezonie istnienia klubu zaliczył pierwszoligowy awans. Rhinos, choć reprezentują małą miejscowość zapracowali na miano klubu bardzo solidnego od strony organizacyjnej. Tym razem będą musieli sobie radzić z mniejszą ilością amerykanów w składzie niż miało to miejsce w przeszłości. Czy Wyszkowianie zdołają zwyciężać opierając się na krajowym składzie?

- AZS Silesia Rebels vs. Gliwice Lions

Niewiele zabrakło, a Rebels i Lions byliby w bieżących rozgrywkach… jednym klubem. Negocjacje i rozmowy dotyczące „śląskiej fuzji” toczyły się przez dobrych kilka miesięcy po zakończeniu ubiegłorocznej rywalizacji. Choć momentami wydawało się, że są już na finiszu, to zarządy nie zdołały się dogadać i każdy został przy swoim macierzystym klubie. Pomysły z fuzją zostały poniekąd wymuszone Topligowym awansem Tychy Falcons, który przyciągnął w Sokole szeregi wielu utalentowanych graczy z Katowic oraz Gliwic. Rebelianci zdołali załatać dziury nawiązując owocną współpracę z Częstochowa Saints, a Lwy zdecydowały oprzeć się na swoich wychowankach. Co ciekawe obydwie ekipy są jedynymi drużynami poza Kraków Kings, które do pierwszoligowych rozgrywek przystępują bez amerykańskich wzmocnień. Przed rokiem w bezpośrednich starciach dwukrotnie lepsze były Lwy. Warto podkreślić, że na ich ubiegłoroczny sukces duży wpływ miała aż trójka importów. Rebels również nie pozostawali w tyle korzystając intensywnie z talentów Marcusa Ruffina. W nowym sezonie w przypadku Silesii różnicę ma zrobić świeży nabytek na ławce trenerskiej, Dimos Spyropoulos.Trener główny Rebeliantów zaliczył udane sezony z Devils Wrocław, ale później zdecydowanie mniej owocne epizody w Warsaw Spartans, Mustangs Płock oraz Opole Wolverines. Czy w Katowicach zdoła wrócić na zwycięskie szlaki? Czy może Lions przedłużą swoją idealną serię wygranych nad lokalnym rywalem?

– Przed rokiem Lions zdołali nas zaskoczyć, ale tym razem taka sytuacja nie będzie miała miejsca. Rozgrywki zamierzamy rozpocząć z wysokiego C. – Jan Trojniak, running back Silesia Rebels.

- Warsaw Sharks vs. Lakers Olsztyn

Poczuj krew z Rekinami, takim hasłem reklamowane jest starcie Warsaw Sharks z Olsztyn Lakers. Nie tak dawni Topligowcy zachęcają do oddawania krwi, a przy okazji informują, że ich ostre zęby mogą sprawić rywalom sporo problemów. Grając w najwyższej klasie rozgrywkowej trudno było im nawiązać równorzędną walkę z potentatami, ale teraz w PLFA1 sytuacja ma się zmienić. Warszawską ekipę opuścili co prawda na rzecz Primacol Lowlanders Białystok Mateusz Szczęk oraz Mikołaj Pawlaczyk, ale zostaną zastąpieni solidnym zaciągiem futbolistów m.in. z Radom Greenducks. Odnowiony i przemeblowany atak poprowadzi Luke Zetazate i to on ma dać Rekinom zwycięstwa i tryumfalny powrót do Topligi. Przeorganizowany zespół z Warszawy ma wystarczająco bogaty arsenał, by zdominować pierwszą ligę. Czy warszawscy kibice faktycznie poczują krew rywali Sharks?
Tymi rywalami są aktualni wicemistrzowie PLFA2, Olsztyn Lakers. Jeziorowcy mają za sobą wspaniałe rozgrywki, w których zdołali zaskoczyć całą futbolową Polskę. Pierwsze miejsce na bardzo silnej drugoligowej północy poszło w parze z doskonałą grą w playoffs i przyniosło awans w piątym sezonie gry w jedenastkach. Na długo oczekiwany sukces wielki wpływ miał Amerykanin Jamar „Tank” Dials. Przyjeżdżając do Polski świeżo po sezonie w lidze węgierskiej wywarł tak dobre wrażenie, że Olsztynianie zdecydowali się przedłużyć z nim kontrakt choć nominalnie nie jest rozgrywającym, a skrzydłowym. Najbardziej doświadczeni zawodnicy Lakers pamiętają jeszcze wysokie porażki jakie przed kilkoma laty zaliczali w bojach z Królewskimi Warszawa. My powinniśmy pamiętać, że Królewscy położyli kluczowy fundament pod powstanie Sharks i dalej wielu z nich ma niebagatelny wpływ na siłę klubu. Czy rewelacyjny beniaminek zapłaci frycowe w starciu z zębami Rekinów?

– Decyzja o opuszczeniu Topligi miała na celu przeorganizowanie i odbudowę drużyny. Myślę, że już dzisiaj można powiedzieć, że cel został w dużej mierze wykonany. Żadna drużyna nie jest tak głodna zwycięstw jak my, co było dobrze widoczne już w meczach sparingowych. Każdy kto wyjdzie przeciwko nam na boisko musi zdawać sobie sprawę, że w ostatnich latach mierzyliśmy się z najlepszymi w Polsce. Jesteśmy monolitem, który ma wspólny cel i postawi rywalom bardzo wysoką poprzeczkę. – Mateusz Gołoś, linebacker Warsaw Sharks

- Warsaw Dukes vs. Wilki Łódzkie

Dukes zakończyli ubiegłoroczne rozgrywki o krok od Topligi. To osiągnięcie musi budzić respekt, bo wydarzyło się w… debiutanckim sezonie w PLFA1. Grają na pięknym stadionie, dysponują zapleczem finansowo – organizacyjnym, a do tego składem, którego szerokość przebijają chyba jedynie Panthers Wrocław. Zapowiadają, że są gotowi na to, by wykonać krok do przodu i wiele wskazuje na to, że w ich przypadku „sky is the limit”. Podobnie jak przed rokiem bardzo treningowo potraktowali mecze sparingowe, co wprowadza swego rodzaju zasłonę dymną ukrywającą ich realną siłę. Rywale będą więc obserwować ich ligowy debiut z wielkim zainteresowaniem. W ostatnim meczu inauguracyjnego weekendu przekonamy się, czy Dukes faktycznie są aż tak mocni.

Niedzielny mecz może okazać się najważniejszym w sezonie. Musimy dobrze zacząć naszą kampanię, wobec tego do spotkania z Wilkami przystąpimy maksymalnie zmotywowani, i skupieni. Czuję że Łodzianie namieszają w układzie naszej tabeli, wobec tego kibice nie mogli sobie wymazyc fajniejszego meczu na otwarcie sezonu – Krzysztof Ufnal, prezes oraz skrzydłowy Warsaw Dukes.

Ich rywalem będą zawsze solidne Wilki Łódzkie. Do starcia przystępują w roli underdoga, ale taka łatka bardzo im pasuje. Przed rokiem, co prawda dwukrotnie ulegli Książętom, ale z meczu na mecz rozkręcali się łapiąc odpowiedni rytm. W klubie pozostał coach Craig Parkinson, a na boisku przedłużeniem jego pomysłów ma być bardzo wszechstronny Dexter Russell. Amerykanin będzie prezentował swoje umiejętności we wszystkich trzech formacjach i wiele wskazuje na to, że będzie najgroźniejszą bronią Wilków. Warto podkreślić, że są oni drugim po Kraków Kings pierwszoligowcem z najdłuższym stażem. Po kilku latach w środku stawki mają zapewne wielką motywację by spróbować zaskoczyć faworyzowanych rywali. Końcówka ubiegłego sezonu była w ich wykonaniu imponująca i z pewnością zrobią wszystko by utrzymać dobrą passę. Czy zdołają pokonać Dukes?

autor: Dawid Biały