Dwie Topligowe kolejki za nami. Panthers i Eagles dominują, a beniaminkowie płacą frycowe. Na razie bez większych niespodzianek, ale z drugiej strony nie możemy narzekać na brak ciekawych rozstrzygnięć. W trzeciej kolejce zobaczymy mecze w: Tychach, Wrocławiu, a także Białymstoku. Falcons podejmą Husarię, Outlaws zagrają z Panthers, a Primacol Lowlanders zmierzą się z Seahawks. Po genialnym początku pauzują niespodziewani liderzy tabeli, Warsaw Eagles.

- Tychy Falcons vs. Husaria Szczecin

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1227″]

– Spodziewamy się dobrego, mocnego meczu. Tak my, jak i Husaria przegraliśmy na otwarcie sezonu, więc w sobotnim spotkaniu będzie naprawdę mocno. Musimy zagrać jak najlepiej, bo nie ukrywam, by liczyć się w Toplidze ten mecz jest kluczowy. Atmosfera w drużynie mimo porażki jest świetna. Każdy ma głód gry i nie może doczekać się soboty. Z Eagles popełniliśmy dużo błędów, a kontuzja naszego QB też nie pomogła. Trenerzy przeanalizowali już mecz i każdy zdaje sobie sprawę, co trzeba poprawić. Oglądaliśmy też starcie Husarii z Gdynią, wiec wiemy czego się mniej więcej spodziewać. Sztab szkoleniowy już ułożył plan gry. Ten mecz musimy wygrać. Jesteśmy gotowi i czeka nas świetne widowisko. – Jacek Sikora, Tychy Falcons. 

Husaria ma Topligowe doświadczenie, a Falcons nadzwyczaj szeroki skład. Obydwie ekipy poległy w swoich meczach otwarcia i teraz dostają szansę na odwrócenie złej passy w pojedynku z rywalem będącym w zasięgu. Największym problemem gospodarzy sobotniego meczu jest oczywiście uraz Shane’a Truelova, który miał potężny wpływ na postawę drużyny w Topligowym debiucie. Falcons ewidentnie nie byli przygotowani na taki scenariusz i zapłacili za to najwyższą karę. Druga kwarta starcia z Eagles była dla nich prawdziwym koszmarem. Zmiany ustawień oraz pomysłów ofensywnych w przerwie przyniosły widoczną poprawę gry, ale nie były w stanie dać zwycięstwa. Wygranej nie zdołali wywalczyć również Husarze, którzy musieli uznać wyższość Seahawks Gdynia. Wicemistrzowie Polski byli zbyt mocnym rywalem dla szczecinian. Co ciekawe, sobotnie starcie będzie już piątym spotkaniem Falcons oraz Husarii. Wszystkie dotychczasowe mecze na swoją korzyść rozstrzygnęli gracze ze Szczecina i niemal za każdym razem były to wyraźne zwycięstwa. Sokoły tylko w jednym z tych starć zdołały punktować częściej niż jednokrotnie. Jeśli wierzyć statystykom reprezentanci województwa zachodniopomorskiego powinni wykręcić niemal dwudziestopunktową wygraną na poziomie 30-10. Na szczęście dla Falcons tego typu cyferki nie grają, a klub wykonał w ostatnich latach potężny skok jakościowy. Porażka z Eagles przerwała tyską serię dziesięciu tryumfów z rzędu i bardzo mocno podrażniła ambicje beniaminka. Starcie z Husarią to wielka szansa na odbudowę, ale to na pewno nie będzie łatwy mecz. Szczecin nie ukrywa, że przy okazji dalekiego wyjazdu na Górny Śląsk interesuje go tylko i wyłącznie komplet punktów.

#Topliga

- Outlaws Wrocław vs. Panthers Wrocław

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1224″]

– Spodziewamy się wyroku jaki wykonamy na zawodnikach Outlaws. Zamierzamy pokazać, że gra w Toplidze to nie ich poziom. Udowodnimy też, że nie mają najlepszego polskiego rozgrywającego, a „pociąg bólu” na nikim nie robi wrażenia. Nastroje są wyśmienite, bo nie przegraliśmy spotkania już od roku. Chcemy dalej śrubować ten wynik. Musimy jeszcze poprawić parę mankamentów i uważam że w tym sezonie będziemy świecili jeszcze mocniej, niż rok temu  – Mateusz Ruta, Panthers Wrocław.

Derby Wrocławia to kawał najpiękniejszej historii w dziejach Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego. Starcia Devils z The Crew przyciągały na trybuny potężne ilości kibiców, którzy każdorazowo mieli do czynienia ze wspaniałymi widowiskami. Obydwie ekipy spotykały się w SuperFinałach i stworzyły niemal modelową rywalizację, pełną emocji oraz gry na najwyższym poziomie. W pewnym momencie nad Wrocławiem pojawiło się hasło „time to grow up” i najwięksi wrogowie zapomnieli o dawnych urazach. Stworzyli potęgę w postaci Panthers Wrocław. Mniej więcej w tym samym czasie na mapie Dolnego Śląska pojawili się również Outlaws. Jak na Banitów przystało postanowili nie dopuścić do tego, żeby stolica regionu miała w swoich granicach tylko jeden klub. W ciągu zaledwie trzech lat istnienia zdołali pokonać całą drogę od PLFA2, do Topligi, stając się tym samym jednym ze statystycznie najczęściej zwyciężających klubów. Niestety dla nich szybko, nie zawsze znaczy optymalnie. Na tle Topligowej konkurencji wyraźnie widoczne są wszystkie luki w składzie Outlaws. Mecz otwarcia w Warszawie i wysoka porażka z Eagles pokazała, że to będą długie i trudne rozgrywki dla beniaminka. Każdy kto po sobotnim starciu oczekuje wydarzenia na miarę historycznych derbów Wrocławia może się srodze rozczarować. Panthers będąc modelową organizacją są Mistrzami Polski i Europy. Na starcie bieżących rozgrywek spokojnie poradzili sobie z dwoma potencjalnie największymi rywalami z Gdyni oraz Białegostoku. Trudno spodziewać się, by Banici byli w stanie toczyć z nimi wyrównaną walkę. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że będziemy mieli do czynienia z prawdziwą egzekucją wyjętych spod prawa.

#Topliga

- Lowlanders Białystok vs. Seahawks Gdynia

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1230″]

– Oczekujemy ciężkiego meczu, chociaż moim zdaniem Seahawks dysponują najsłabszym składem odkąd dołączyliśmy do Topligi. Mamy bardzo dużą szansę żeby z nimi wygrać, tym bardziej że gramy na własnym terenie. Jesteśmy bardzo mocno zmotywowani. Pomimo przegranej w niedzielę z Panthers pokazaliśmy, że możemy mierzyć się z najlepszymi. Do meczu przygotowujemy się jeszcze intensywniej. Naszymi rywalami są w końcu Seahawks i mamy im coś do udowodnienia. Ja osobiście chcę im się odwdzięczyć za jednopunktowe porażki z nawiązką. Zrobię wszystko co w mojej mocy żebyśmy wygrali. – Jakub Nowicki, Primacol Lowlanders Białystok.

Na mecz zamykający trzecią kolejkę Topligi ostrzy sobie zęby niemal cała futbolowa Polska. Starcie Lowlanders z Seahawks to będzie prawdziwy hit. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Ostatnie dwa starcia tych rywali kończyły się jednopunktowymi zwycięstwami wicemistrzów kraju. Czy trzeba coś więcej dodawać? Przed rokiem gdynianie, pomimo ambitnej postawy Ludzi z Nizin zdołali obronić miano doświadczonego i wygrywającego potentata. Lowlanders za każdym razem byli bliżej zwycięstwa, ale zawsze w samej końcówce szczęście uśmiechało się do Jastrzębi. Dla białostoczan najbardziej bolesny był półfinał, którego rezultat pozbawił ich szansy na grę o najważniejsze trofeum przed własną publicznością. Porażka w walce o SuperFinał była motorem napędzającym reprezentantów Podlasia przez cały offseason. Klub zatrudnił doświadczonego szkoleniowca Johna Harpera, a do tego pozyskał reprezentantów Polski, Mateusza Szczęka i Mikołaja Pawlaczyka. Ikonę klubu, Jabari’ego Harrisa z powodzeniem zastąpił Aaron Knight. W meczu otwarcia z faworyzowanymi Panthers Lowlanders pokazali, że są więksi, silniejsi i bardziej głodni niż przed rokiem. Podobnie jak Seahawks musieli uznać wyższość wrocławian, ale w opinii niemal wszystkich obserwatorów zaprezentowali się o wiele lepiej od swojego niedzielnego rywala. Czas na bezpośrednie porównanie sił i skuteczności offseasonowych ruchów. Jastrzębie wygrały wszystkie dotychczasowe starcia z Białymstokiem, ale w pięciu ostatnich uśredniona różnica w punktowej różnicy to zaledwie jedno przyłożenie. Ludzie z Nizin wykonują tytaniczną pracę i powoli, konsekwentnie zbliżają się do poziomu prezentowanego przez trzykrotnego Mistrza Polski. W niedzielne popołudnie przekonamy się czy Lowlanders znów wzniosą się na wyżyny swoich umiejętności. Przed rokiem otwierając sezon przed własną publicznością zdołali po raz pierwszy w historii klubu zwyciężyć Warsaw Eagles. Teraz czas na Seahawks.

autor: Dawid Biały