Krótki sezon zasadniczy w Toplidze to już historia. Rozpoczynamy rozbudowane playoffy. Na najbliższy weekend zaplanowano trzy spotkania. W pierwszym z nich dwie najlepsze ekipy zagrają o rozstawienie, a w dwóch kolejnych, pozostałe cztery powalczą o dzikie karty i awans do półfinału. Po starciach w Gdyni oraz w Warszawie pokonani, jako pierwsi, oficjalnie zakończą udział w tegorocznych rozgrywkach. Panthers zmierzą się z Lowlanders, Seahawks z Husarią, a Eagles z Falcons.

- Panthers Wrocław vs. Lowlanders Białystok

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2264″]

– Mecz o rozstawienie wbrew wielu opiniom ma sens. Po pierwsze wyrównuje on liczbę meczów wszystkich drużyn w Toplidze i daje najlepszym możliwość sprawdzenia się z dobrym przeciwnikiem. Kibice chcą oglądać mecze, które dostarczają emocji i właśnie na takie spotkanie liczymy. – Jakub Głogowski, Panthers Wrocław.

Już drugi sezon z rzędu Ludzie z Nizin sprawiają Panterom najwięcej kłopotu spośród wszystkich Topligowych rywali. Regularnie radzą sobie z pokonywaniem wrocławskiej defensywy. O ich skuteczności najlepiej świadczy fakt, że w bieżących rozgrywkach wbili Panthers tyle samo przyłożeń, co połączone siły reszty Topligowej stawki. Pozostałe kluby nie zdołały zameldować się w polu punktowym wrocławian więcej niż jeden raz w meczu. Primacol Lowlanders dokonali tej sztuki aż trzykrotnie. Dość pochwał. Choć ofensywne osiągnięcia muszą budzić respekt, to mistrzowie Polski zwyciężali pewnie i bez większych problemów. Białostocka obrona z reguły nie pozwala rywalom na wielkie szaleństwa. Panthers zdołali pokonać ją sześciokrotnie zdobywając aż 41 punktów. To o jeden więcej niż skumulowana strata Primacol Lowlanders z pozostałych pięciu meczów. Czy powyższe wyliczenia mogą sugerować, że zobaczymy bardzo ofensywne starcie?

Stawką meczu jest pierwsza pozycja w rozstawieniu przed półfinałowym. Oznacza to, że zwycięzca zmierzy się z wygranym pojedynku Eagles kontra Falcons, a przegrany podejmie Seahawks bądź Husarię. Pantery zapewniają, że dla nich nie ma znaczenia kto będzie kolejnym rywalem. Primacol Lowlanders zdołali już raz pokonać Seahawks, ale zdecydowanie woleliby uniknąć ponownego starcia z wicemistrzami Polski. To mogłoby sugerować większą łatwość osiągnięcia 120% poziomu motywacji. Z drugiej strony czy warto odkrywać się i narażać w starciu, którego stawką nie jest bezpośredni awans do kolejnej rundy rozgrywek? Na to pytanie z całą pewnością nie muszą odpowiadać kibice oczekujący ciekawego spotkania. Zmierzą się ze sobą dwie statystycznie najlepsze ekipy po zasadniczej części rozgrywek, które zafundują fanom przedsmak SuperFinału. Mecz zapowiada się intrygująco. Przybliży pasjonatów do poznania odpowiedzi na pytanie, czy ktokolwiek będzie w stanie zagrozić obrońcom mistrzowskiego tytułu.

#Topliga

- Seahawks Gdynia vs. Husaria Szczecin

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2262″]

– Koniec rundy zasadniczej, to koniec rundy zasadniczej. Nie ma co patrzeć w przeszłość i to jak Husaria się prezentowała w sezonie. To jest jeden mecz, w którym może zdarzyć się wszystko, więc na wszystko musimy być przygotowani. Skupienie na poziomie playoffs. Dla mnie będzie to ostatni domowy mecz w futbolowej karierze, więc osobiście trochę żałuję, że nie będę miał możliwości zagrania na odnowionym Stadionie Olimpijskim, by później wrócić do Gdyni na bezpośrednią walkę o SuperFinał. Z drugiej strony, jeżeli wszystko dobrze się ułoży, to w półfinale spotkamy się z Lowlanders w Białymstoku. Tam mamy niedokończoną sprawę do załatwienia. – Maciej Siemaszko, Seahawks Gdynia.

Husarze mają za sobą wygraną z Wrocław Outlaws, która zagwarantowała im Topligowy byt na kolejny sezon. Włodarze klubu odetchnęli z ulgą, a atmosfera w drużynie uległa wyraźnej poprawie. Do Gdyni jadą bez kompleksów i podkreślają, że w playoffs wszystko może się zdarzyć. Choć tryumf nad Banitami nie był szczególnie widowiskowy i przekonujący, to Husaria w końcu zdołała odblokować się w ataku. Po blisko dwóch miesiącach oczekiwania zdołała zdobyć dwa kolejne przyłożenia. Co ciekawe, pierwsze dwa udało jej się wywalczyć grając przeciwko… Seahawks.

Mecz rozgrywany w Szczecinie nie był zaciętym widowiskiem, ale Husarze przegrali różnicą zaledwie trzech touchdownów. Biorąc pod uwagę ich osiągnięcia w kolejnych spotkaniach, bardzo chętnie wrócą do formy, którą prezentowali w meczu otwarcia. Seahawks przystępowali do batalii z Husarią świeżo po bolesnej porażce z Panthers. Ich atak miał wyraźne problemy, a drużyna ewidentnie dojrzewała do radykalnych zmian. Czarę goryczy przelała wpadka w Białymstoku, która przyniosła wymianę rozgrywającego oraz koordynatora ofensywy. Kluczowe korekty w środku sezonu nie zawsze przynoszą szybki efekt, ale w przypadku Jastrzębi przyjęły się idealnie. Atak prowadzony przez Josepha Bradleya zdobywa średnio powyżej pięćdziesięciu punktów w meczu. Obok znakomicie dysponowanego Jakuba Mazana, świetny sezon zaliczają skrzydłowy Paweł Henicz i biegacz, Jan Domagała. Seahawks grając bardzo efektownie bez problemu rozmontowali defensywy Eagles i Falcons. Mecz z Husarią ma być dla nich formalnością przed oczekiwanym półfinałem z Primacol Lowlanders. Po słabym początku forma wicemistrzów Polski wyraźnie rośnie. Trzeba się z nimi liczyć aż do samego końca.

#Topliga

- Warsaw Eagles vs. Tychy Falcons

[azexo_post template=”next-match” post_id=”2259″]

– Chcemy walczyć i wygrać. Nasza postawa przed tygodniem w Gdyni była okropna i nie może się powtórzyć. Zagraliśmy źle i chcemy o tym możliwie najszybciej zapomnieć. Zamierzamy walczyć o każda piłkę i każdy jard. Zrobimy wszystko by zaprezentować jak najlepiej śląski futbol. Atmosfera jest nerwowa, lecz na treningu porozmawialiśmy wyjaśniliśmy sobie co poszło nie tak. Na wyjazd do Warszawy będziemy zmotywowani i wyjdziemy z nastawieniem do walki. Wiemy, że czeka nas ciężka bitwa. Eagles to trudny rywal, lecz wiem, że gdy zatrzymamy ich biegacza, a ofensywa zagra swoje, to będzie dobrze. – Dominik Sikora, Tychy Falcons.

Starcie Orłów z Sokołami zapowiada się arcyciekawie. Obydwie ekipy mają sobie sporo do udowodnienia i wiele wskazuje na to, że zapewnią fanom spektakl pełen emocji i dramaturgii. Po raz pierwszy spotkali się przed dwoma miesiącami, na otwarcie ligowych rozgrywek. Mecz był niesamowicie wyrównany do momentu, kiedy kontuzji doznał rozgrywający Falcons, Shane Truelove. Kolano amerykańskiego quarterbacka nie wytrzymało zmasowanego ataku Eagles, co całkowicie rozsypało ofensywną strategię gospodarzy. Doświadczone Orły przycisnęły beniaminka błyskawicznie budując przewagę. Po zmianie stron Falcons walczyli, ale nie byli już w stanie odrobić strat. Inauguracyjna porażka Topligowego beniaminka stała się faktem. Tryumf uskrzydlił Orły, które przez niemal miesiąc nie schodziły z pozycji lidera tabeli. Sytuacja uległa radykalnej zmianie po meczu z Panthers. Mistrzowie Polski rozpoczęli serię trzech Orlich wpadek z rzędu. Dzieło kontynuowali Seahawks, a następnie Primacol Lowlanders. W ostatniej kolejce zmotywowani Eagles zaprezentowali się zdecydowanie najlepiej, ale to nie wystarczyło do zwycięstwa.

Tyski beniaminek staje przed szansą zakończenia pewnej epoki w PLFA. Jeśli seria porażek Orłów zostanie podtrzymana, to najstarszy klub w Polsce po raz pierwszy w swojej historii nie wywalczy awansu do półfinału rozgrywek.. Falcons przez niemal całe rozgrywki zmagają się z konsekwencjami kontuzji Truelove’a. Jego rehabilitacja nie przebiegała w idealnie szybkim tempie. Koordynator ataku, Michał Kołek musiał wielokrotnie popisywać się wielką kreatywnością, a w ostatniej kolejce oficjalnie powrócił na boisko zostając backupem na wypadek odnowienia urazu Amerykanina. Problemy zdrowotne dyrygenta ofensywy mocno zaburzają rytm sezonu beniaminka. Na dobrą sprawę jest to najważniejszy aspekt oddzielający Falcons od ścisłej czołówki walczącej o najwyższe cele. Sokoły w pełnym składzie są w stanie pokonać dwukrotnego mistrza Polski. Zrobią wszystko aby to udowodnić. W przeciwnym razie ich debiutancki sezon w Toplidze zakończy się przedwcześnie pozostawiając posmak niewykorzystanej szansy. Wielu beniaminków marzyłoby o podobnym wejściu do grona najlepszych, ale jak mówi znane porzekadło, „apetyt rośnie w miarę jedzenia”.

autor: Dawid Biały foto: Zuzanna Cieślok