Wielkanocna przerwa przeszła do historii. Topligowcy mieli trochę czasu żeby odpocząć, zaleczyć drobne kontuzje i teraz z niecierpliwością czekają na wznowienie rozgrywek. Na papierze trzy zaplanowane mecze mogą wyglądać jak potencjalne blowouty, ale wiele smaczków sprawia, że ten scenariusz niekoniecznie musi się sprawdzić. W Gdyni Seahawks podejmą Outlaws, w Szczecinie Husaria zmierzy się z Eagles, a na deser w Białymstoku Lowlanders zagrają z Falcons. Po ostatnim weekendowym gwizdku każda z drużyn oficjalnie pozostawi za plecami pierwszą połowę krótkiego sezonu zasadniczego. 

- Seahawks Gdynia vs. Outlaws Wrocław

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1234″]

– Mamy nowego rozgrywającego. Już na pierwszym treningu widać było dobrą energię i nowego ducha w naszym ataku. W sobotę nasz Qb będzie miał szansę się pokazać, ale to późniejsze mecze pokażą jego prawdziwą wartość. Wrocław Outlaws to drużyna z która nigdy nie graliśmy, dlatego nie wiemy do końca czego się po nich spodziewac, chociaż mecze z Eagles i Panthers pokazały że nie radzą sobie z Topligowym poziomem. W obu spotkaniach zdobyli zero punktów i mamy za zadanie podtrzymanie tej ”passy”. – Adam Roszkowski, Seahawks Gdynia.

Jastrzębie zaliczyły dwie porażki w pierwszych trzech meczach sezonu. Zajmują piąte miejsce w Topligowej tabeli, a do tego ich defensywa jest statystycznie przedostatnią w całej stawce. Oczywiście tego typu cyferki lubią fałszować rzeczywistość. Seahawks mają za sobą pojedynki ze ścisłą ligową czołówką, a seria potencjalnie łatwiejszych meczów dopiero przed nimi. Tak czy inaczej włodarze klubu zdają sobie sprawę, że sytuacja jest daleka od oczekiwanej. Stąd też decyzja, aby przeprowadzić „operację na żywym organizmie”, swego rodzaju plan naprawczy, który ma uratować sezon dla SuperFinałowego pretendenta z Trójmiasta. Ofensywy Jastrzębi nie poprowadzi już grający mocno poniżej oczekiwań Alexander McKean. Amerykańskiego quarterbacka zastąpi Joey Bradley. Co ciekawe, dwukrotny mistrz Portugalii w składzie Lizbona Devils będzie odpowiedzialny nie tylko za rozegranie, ale również koordynację ataku Seahawks. Przeprowadzanie tak dużej rewolucji ofensywnej w środku sezonu to dość karkołomny pomysł. Z drugiej strony atak trzykrotnego Mistrza Polski zdobywał do tej pory średnio poniżej trzech przyłożeń w każdym z meczów. Powrót na tron z takimi statystykami byłby niesamowicie trudny do zrealizowania. Warto podkreślić, że Bradley jest trzecim obcokrajowcem zarejestrowanym w bieżących rozgrywkach przez Jastrzębie. W myśl nowych przepisów oznacza to, że wicemistrzowie kraju nie mogą już szukać zagranicznego zastępcy dla kontuzjowanego Granta DePalmy. Do końca rozgrywek ich defensywa będzie musiała radzić sobie grając bez wsparcia zza wielkiej wody.

Gdynia w przebudowie zostanie odwiedzona przez Wrocław Outlaws. Przy całym szacunku dla Banitów należy ustawić ich w roli idealnego sparing-partnera dla „nowych” Seahawks. Topligowy beniaminek ma już za sobą dwie bolesne lekcje. Na najwyższym poziomie rozgrywkowym nie zdobył jeszcze punktów, ale co gorsze, nie był w stanie nawiązać walki z doświadczonymi rywalami. Jastrzębie mają swoje problemy, ale tym razem każdy wynik inny niż ich wysokie i przekonujące zwycięstwo byłby wielką sensacją. Czy Banici zdołają wykorzystać gdyńskie zawirowania i zaliczą inauguracyjny touchdown w Toplidze?

#TOPLIGA

- Husaria Szczecin vs. Warsaw Eagles

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1232″]

– Po ostatnich dwóch meczach dużo się zmieniło, każdy indywidualnie nad sobą pracował. Porażka z Tychami nas nie załamała. Wręcz przeciwnie, dostaliśmy potężny zastrzyk motywacji, aby w meczu z Warszawą pokazać się jak najlepiej. – Tomasz Martynow, Husaria Szczecin. 

Już wkrótce minie dekada od historycznego zwycięstwa Husarii nad warszawskimi Orłami. Ów mecz miał miejsce 28 września 2008 roku i od tamtej chwili Husarze nie byli w stanie powtórzyć podobnego wyczynu. Każdy z kolejnych pojedynków kończył się wyraźną wygraną Eagles, a ubiegłoroczne starcia jeszcze bardziej umocniły warszawską dominację. 96 – 6, wynik dwumeczu z sezonu 2016 nie wymaga komentarza. W nowych rozgrywkach Husaria dysponuje odmłodzonym i wyraźnie szerszym składem. Niestety dla szczecinian, wzmocnienia nie przełożyły się jak na razie na wygrane. Reprezentanci województwa zachodniopomorskiego mają na swoim koncie zaledwie dwa zdobyte przyłożenia i zajmują przedostatnie miejsce w Topligowej tabeli. Do tego z kontuzjami zmagają się ich amerykańskie wzmocnienia. Dyspozycja Martaya Mattox-Halla oraz Rashada Bakera to duży znak zapytania. Czy przerwa świąteczna dała im wystarczająco dużo czasu na skuteczne zaleczenie urazów?

Eagles potrafią wykorzystać przewagi nad kontuzjowanym rywalem. Zademonstrowali to w otwierającym sezon starciu z Falcons. Zmiennik rozgrywającego Sokołów został skutecznie osaczony przez defensywę Orłów, która momentalnie przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę. Wiele wskazuje na to, że z podobną sytuacją będzie miał do czynienia młody Tomasz Martynow. Eagles imponują przygotowaniem fizycznym, agresją oraz szybkością egzekwowania swoich zagrywek. Są poukładani zarówno w ataku, jak i w obronie. Fakt, że wciąż są niepokonani, a do tego jeszcze do niedawna prowadzili w tabeli z pewnością zwiększa ich motywację oraz wiarę we własne umiejętności. Mając w perspektywie trudną drugą część sezonu (starcia z Panthers, Seahawks i Lowlanders) zrobią wszystko aby przystępować do niej z perfekcyjnym bilansem 3 – 0.

#TOPLIGA

- Lowlanders Białystok vs. Tychy Falcons

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1983″]

– Mecz na pewno będzie bardzo twardy i interesujący. Myślę że sam motyw pojedynku dwóch drużyn bez rozgrywających z Ameryki przyciąga uwagę . Po wygranej z Seahawks nastroje w drużynie są bardzo dobre i optymistycznie patrzymy na dalszą część sezonu, w tym mecz z Falcons. Mamy świetnego trenera i bardzo mocny skład, a naszym celem jest SuperFinał. To nas napędza!  – Mikołaj Pawlaczyk, Primacol Lowlanders Białystok. 

Primacol Lowlanders przeżyli przed dwoma tygodniami prawdziwą huśtawkę nastrojów. Historyczny tryumf nad Seahawks został okupiony kontrowersyjną dyskwalifikacją Aarona Knighta, co postawiło pod wielkim znakiem zapytania jego występ w kolejnym meczu. Włodarze Ludzi z Nizin przez niemal dwa tygodnie próbowali cofnąć decyzję sędziowską. Odwoływali się do komisji dyscyplinarnej, a kiedy ta podtrzymała dyskwalifikację również bezpośrednio do zarządu ligi. Pomimo wielkich starań formalno – prawna gimnastyka nie przyniosła efektu. Zawieszenie Aarona Knighta zostało podtrzymane, a to oznacza, że nie zobaczymy go w starciu z Falcons. Ogromna odpowiedzialność za skuteczną grę ofensywy spadnie na barki doświadczonego Damiana Kołpaka, a kibice będą mieli okazję zobaczyć w akcji krajowy atak Lowlanders. Niedzielni rywale białostoczan zdążyli już udowodnić, że potrafią sobie poradzić w bardzo podobnej sytuacji. Rozgrywający Topligowego beniaminka doznał kontuzji w początkowej fazie meczu otwierającego sezon Falcons. W drugim pojedynku Sokoły zdołały zwyciężyć bez jego pomocy. „Zabiegały” Husarię wykorzystując wielką głębię krajowego składu i wiele wskazuje na to, że tym razem zastosują podobną taktykę. Shane Truelove przechodzi intensywną rehabilitację, a klub robi wszystko by postawić go na nogi. Będzie nawet zgłoszony do gry, ale mimo to kibice powinni nastawić się na elektryzujące starcie polskich ofensyw. Na Topligowym poziomie to scenariusz niespotykany i choćby z tego powodu musi przyciągać jeszcze większą uwagę. Z Aaronem Knightem w składzie Primacol Lowlanders byliby żelaznymi faworytami. Bez niego szanse mocno się wyrównują, a to zapowiada emocjonującą batalię.

autor: Dawid Biały

foto: Jacek Stańczak