Szósta kolejka Topligowych zmagań rozpocznie się bardzo klimatycznie. Friday Night Lights, czyli piątkową batalią przy sztucznym oświetleniu na odnowionym Stadionie Olimpijskim. Zmierzą się w niej dwaj ubiegłoroczni mistrzowie… niepokonani Panthers podejmą Falcons. Dzień później kolejne starcie, którego wyczekujemy z niecierpliwością. Eagles zagrają z Seahawks. Każdy z tych meczów może obfitować w hurtowe ilości sportowych doznań z najwyższej półki. 

- Panthers Wrocław vs. Tychy Falcons

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1245″]

– Po ostatnim meczu w naszym zespole panuje pełna mobilizacja. Wszyscy mamy świadomość tego, że od początku sezonu nasza gra jest bardzo nierówna. Panthers to klasowy rywal i zdajemy sobie sprawę, że wszystkie nasze błędy będą bezwzględnie wykorzystane. W tym meczu nie możemy sobie pozwolić na momenty słabości. Do Wrocławia jedziemy w pełnej koncentracji. Będziemy trzymać się swojego gameplanu i bez większych kalkulacji walczyć o zwycięstwo. – Zbigniew Szrejber, Tychy Falcons.

Pierwsze Topligowe starcie na przebudowanym Stadionie Olimpijskim na pewno przyciągnie oprawą. Czy poza tym możemy spodziewać się emocji? Falcons są w końcu rewelacyjnym beniaminkiem mogącym pochwalić się bilansem 3 – 1. W tabeli plasują się na trzeciej pozycji mając na swoim koncie między innymi cenny wyjazdowy tryumf nad faworyzowanymi Primacol Lowlanders. Do tego są jednym z nielicznych klubów, którym do gry w swoich barwach udało się przyciągnąć… byłych zawodników Panthers. Jako pierwszy na Górny Śląsk powrócił Paweł Szepiszczak. W jego ślady poszli ubiegłoroczni mistrzowie: Tomasz Kamiński i Zbigniew Szrejber. Niewiele zabrakło, a Sokoły wzmocniłby również defensywny MVP SuperFinału, Adrian Brudny. Reprezentant Polski wybrał finalnie grę w lidze niemieckiej, ale jego dawny klub intensywnie kusił i nęcił. Pomimo tych imponujących wzmocnień i sporej wiedzy o rywalu, trudno upatrywać w Falcons faworytów. Wciąż ze zdrowotnymi problemami zmaga się grający bardzo ostrożnie Shane Truelove. Do tego cała drużyna zaliczyła sporą wpadkę wyraźnie męcząc się w ubiegłotygodniowej rywalizacji z Outlaws. Zamiast prognozowanego łatwego zwycięstwa zafundowali sobie nerwową końcówkę, a finalna wygrana przyjęta została raczej z ulgą, niż entuzjazmem. Słaby występ może być dodatkowym bodźcem pobudzającym do zagrania z Panterami meczu życia, ale czy to wystarczy? Panthers są w gazie. Na arenie europejskiej grają jak równy z równym z absolutną czołówką, a w Toplidze demolują kolejnych rywali. W ostatnią niedzielę upokorzyli niepokonanych wcześniej Eagles i na dobrą sprawę już teraz mogą być pewni pierwszego miejsca po zasadniczej części sezonu. Mając przed sobą domowe mecze z Falcons i Husarią są w bardzo komfortowej sytuacji. Mogą pozwolić sobie na ogrywanie młodych, zdolnych, którzy coraz głośniej dopominają się o szansę gry w Toplidze. Wiele wskazuje na to, że tym razem od początku atak Panter poprowadzi Bartosz Dziedzic. W końcówce meczu z Eagles pokazał wielki głód gry i wyraźnie zaznaczył swoją obecność wykonując ponad 60-jardowy bieg na touchdown. Jego misja jest jasna – dyrygować atakiem biało – czerwonych podczas The World Games. Przewaga nad konkurencją w postaci możliwości gry na obiekcie przebudowanym z myślą o igrzyskach po prostu musi zostać wykorzystana.

#Topliga

- Warsaw Eagles vs. Seahawks Gdynia

[azexo_post template=”next-match” post_id=”1247″]

– W naszej drużynie ponownie zagościł optymizm i radość z gry. Pierwsze trzy mecze nie dawały powodów do zadowolenia, a zdenerwowanie, chaos i brak koncentracji widoczne były już na pierwszy rzut oka. Podejście do najbliższego meczu jest bojowe, a w grę wchodzi jedynie wygrana. Tak naprawdę ciężko ocenić formę Eagles, ponieważ sezon ułożył się dla nich tak, że dopiero w zeszły weekend zmierzyli się z mocnym przeciwnikiem. Zwycięstwa nad Falcons, bez ich rozgrywającego, Outlaws czy Husarią były mocno przewidywalne. Najtrudniejsze mecze dopiero przed nimi. My chcemy zaprezentować futbol na wysokim poziomie i wygrać zdecydowanie. Czy to się nam uda? Zobaczymy w najbliższą sobotę. Eagels będą na pewno, jak zawsze, trudnym rywalem. – Jakub Mazan, Seahawks Gdynia.

Starcia Eagles z Seahawks to prawdziwy ligowy klasyk. Rywalizacja dwóch najbardziej doświadczonych klubów w PLFA trwa nieprzerwanie od roku 2006, a sobotni pojedynek będzie już dziewiętnastą(!) batalią Orłów z Jastrzębiami. Obydwie ekipy mierzyły się w aż trzech finałach najwyższej klasy rozgrywkowej, a skumulowany bilans wszystkich bezpośrednich meczów daje remis 9 – 9. W czterech ostatnich starciach lepsi byli Seahawks, ale ich wygrana w trzech przypadkach osiągana była przewagą nie większą od czteropunktowej. Eagles ostatni raz zwyciężyli Gdynian 6 lipca 2014 roku. Warszawska publiczność na podobną sztukę czeka jeszcze dłużej. Od ostatniego domowego tryumfu nad Jastrzębiami przed kilkoma dniami minęło… 7 lat! W sobotę będzie okazja przerwać złą passę, tym bardziej, że trudno wskazać jednoznacznego faworyta. Eagles genialnie rozpoczęli sezon zajmując przez długie tygodnie pozycję lidera Topligi. Pierwszej wpadki doznali dopiero w miniony weekend, przy czym była to bardzo bolesna lekcja. Przewaga Panter nabrała monstrualnych rozmiarów, a Orły musiały przełknąć porażkę różnicą aż czterdziestu punktów. O ile morale reprezentantów Warszawy mogą być nieco zachwiane, to w przypadku Gdynian sytuacja wygląda dokładnie odwrotnie. Słaby start wymusił przebudowę, która zakończyła się wymianą rozgrywającego oraz zwolnieniem dotychczasowego koordynatora ofensywy. Zmiany pozwoliły Jastrzębiom na odzyskanie dawnej pewności siebie, a także umożliwiły powrót na zwycięskie szlaki. Sobotnie starcie, poza wymiarem prestiżowym, będzie miało wielki wpływ na wygląd przedplayoffowej układanki w Topligowej tabeli. Co oczywiste, nikt nie chce trafić w półfinale na Panthers, a to daje wielką motywację by walczyć o drugie i trzecie miejsce. Mecz zapowiada się wybornie. To będzie prawdziwa uczta dla wszystkich fanów futbolu amerykańskiego.

autor: Dawid Biały foto: Zuzanna Cieślok